Jakiś czas temu przeżyliśmy z mężem spory szok. Jeszcze Gaba nie skończyła dobrze 4 miesięcy, a już zaczyna wyrastać z gondoli. Od "całkowitego" wyrośniecia dzielą ją jakieś 2-3 cm, ale podejrzewam, że gdyby dobrze wyprostowała nogi, to dotknęłaby już górnego i dolnego brzegu gondolki. Zmierzyłam ją dziś - ok. 65 cm, czyli 10 cm więcej niż na starcie. Rośnie dziecko jak na drożdżach.
W związku z powyższym rozpoczęliśmy gorączkowe poszukiwania wózka spacerowego. Mamy wprawdzie możliwość "zrobienia" spacerówki z posiadanego już wózka głębokiego, jednak jest on tak ciężki, że nie wyobrażam sobie z nim życia przez następne co najmniej kilkanaście miesięcy.
Przeglądając dziesiątki ofert i rozważając, którą wybrać, doszliśmy do wniosku, że kluczowymi cechami decydującymi o wyborze tego a nie innego wózka będą:
- waga
- łatwość składania i rozkładania
- regulacja oparcia i możliwość rozłożenia do pozycji leżącej
- łatwość prowadzenia
- stabilna konstrukcja
Niestety, szybko okazało się, że zdecydowana większość wózków, które nam się podobają, przekracza wagę 12-13 kg!! Są to przede wszystkim te egzemplarze posiadające dmuchane koła (4 koła = 4 kg więcej). Postawiliśmy więc na typowy wózek miejski i po krótkim rekonesansie wstępnie wybraliśmy model Grillo 2.0 firmy BREVI.
Wydaje się być chyba najstabilniejszy ze wszystkim "lekkich" spacerówek, ale może to tylko nasze wrażenie? Z pewnością cechuje go niewielka waga (ok. 8 kg), a także małe gabaryty po złożeniu (można spokojnie nieść w jednej ręce). Co do wytrzymałości konstrukcji opinie internautów są podzielone, obawiam się jednak, że solidność wiąże się nierozerwalnie z większą wagą...
A może któraś z Was miała do czynienia z tym modelem albo jakimś innym wózkiem BREVI? Czym kierowałyście/kierujecie się przy wyborze spacerówki? Chętnie przyjmę wszelkie rady i wskazówki, aby nie popełnić takiego błędu jak przy zakupie fotelika samochodowego (piękny, solidny i meeega ciężki).





