Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzemka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzemka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

Bezzębna buntowniczka.

           Wiedziałam, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale po cichu liczyłam na to, że może jeszcze nie teraz.. Nie ma jednak co ukrywać - stało się. Gaba jest od kilku dni tak absorbująca, że czasem moja "poranna toaleta" wypada na jej pierwszą drzemkę. Czyli koło południa. Mój czas nie poświęcony dziecku skrócił się więc do drzemkowego minimum, bo niemowlę nie śpiące równa się teraz nieustannemu zabawianiu, noszeniu, uspokajaniu, podawaniu zabawek, wyciąganiu smoczka spomiędzy łóżeczka a ściany, zmienianiu zaślinionego ubrania, wymyślaniu nowych rozrywek, karmieniu, zmywaniu jedzenia z podłogi, usypianiu, chodzeniu na palcach, by drzemka nie skończyła się po 10-ciu minutach, robieniu mleka w trybie natychmiastowym...i tak w kółko.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Alergolog po raz pierwszy.

     Pierwsza wizyta u alergologa za nami. Pani dr na początku sprawiała wrażenie kobiety surowej, wręcz nieprzyjemnej, na szczęście Gaba szybko ją spacyfikowała. Kobieta jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieniła ton i zrobiła się supersympatyczna. 
      Ogólnie jest dobrze. Ponieważ zmiany skórne zniknęły po smarowaniu Atoperalem (alergolog pochwaliła wybór kremu), a kupki ustabilizowały się przy karmieniu BP, dostałyśmy przede wszystkim zaświadczenie dla pediatry upoważniające do wypisywania zniżkowej recepty na BP oraz zalecenia co do rozszerzania diety. Jeśli chodzi o to drugie, to mamy kierować się standardowym kalendarzem rozszerzania diety w pierwszym roku, omijając szerokim łukiem potrawy ze słoiczków, wołowinę, jaja oraz ryby. Kolejna wizyta za 5 miesięcy, a po niej prawdopodobnie będziemy próbować przejścia na "normalne" mm.

       Muszę przyznać, że wizyta w przychodni przebiegła bardzo sprawnie, natomiast podróż w obie strony to już zupełnie inna para kaloszy. Ponieważ awaria samochodu nie pozwoliła nam skorzystać z tegoż środka lokomocji, zwerbowałam do pomocy mamę i pojechałyśmy komunikacją miejską. Niestety przychodnia umiejscowiona w największym szpitalu pediatrycznym w mieście, znajduje się na niemal drugim jego końcu, więc zmuszone byłyśmy do dwukrotnego przesiadania się. Szybko więc zapadła decyzja o pozostawieniu w domu wózka (przypominam - 17 kg!!!! ;-) na rzecz nosidełka. Pomysł idealny na taką eskapadę. Gaba czuła się jak ryba w wodzie. Z zainteresowaniem oglądała świat z zupełnie nowej perspektywy, by po kilkunastu minutach po prostu słodko zasnąć. Obudziła się dopiero w przychodni. W drodze powrotnej powtórka z rozrywki. Mała przespała calutką podróż, mimo, że tym razem trwała ona 2 godziny (sic!), przez opóźniony autobus i awarię tramwaju. Po powrocie do domu obudziła się w wyśmienitym humorze, cieszyła się szalenie, że mogła się uwolnić od nosidła, nawet nie zapłakała. Szczerze podziwiam to nasze dziecko. Jest niesamowita. 

PS. Wczorajsze szczepienie przebiegło dość pomyślnie, wprawdzie nie bez płaczu, ale za to ominęła nas gorączka i inne poszczepienne przeboje. Za miesiąc ostatnia dawka WZW typu B, a potem (nareszcie!) dłuższa przerwa!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozstrojona.

     Rozstroiła nam się córa. Chyba ten wyjazdowy tydzień tak dał się we znaki jej organizmowi, bo całkowicie zaburzył jej rytm dnia - budzi się jak zwykle ok. 7, ale nie przysypia po jedzeniu tak jak do tej pory. Ucina sobie jedną drzemkę koło południa i właściwie na tym koniec. I może nie byłoby to tak uciążliwe, gdyby nie przedwieczorny tryb marudzenia. Bo dziecko senne, a zasnąć nie może. Gdy po wielu trudach, udaje jej się zapaść w sen ok. 18-19, po kilkunastu minutach budzi się z płaczem. Histerycznym niemal. I nie pomaga huśtanie, bujanie, noszenie na rękach, ani głupie miny, ani nawet śpiewanie ulubionej piosenki. Pomaga jedynie butla z mlekiem. W trybie natychmiastowym. Na szczęście po kąpieli zasypia niemal od razu i śpi do samego rana. 
        Szczerze mówiąc nie wiem, o co chodzi z tym płaczem. Do tej pory właściwie nie było sytuacji, by Gaba budziła się z taką histerią. Podejrzewam dwie przyczyny - albo dają znać o sobie pierwsze zęby, albo szykuje nam się kolejny skok rozwojowy. Czytałam gdzieś niedawno (już nie pamiętam, gdzie), że przy skoku r. na przełomie 5 i 6 miesiąca mogą pojawić się u dziecka właśnie takie lęki we śnie, jakby miało koszmary. Być może o to właśnie chodzi. 

        Jutro czeka nas kolejne szczepienie. Trzymajcie kciuki - przede wszystkim za Gabę, ale troszke też za mnie, żebym nie oszalała w poczekalni. Jak ja tego nie lubię...

niedziela, 28 lipca 2013

Ufff jak gorąco...

      Temperatura w naszym mieście przekroczyła wszelkie granice przyzwoitości. Uciekłyśmy z Gabą na wieś. Z domu nie wyjdziemy co najmniej do 18-tej. Zwłaszcza, że jakoś tak sennie się zrobiło... ;-) 



    To ja może też się położę...