Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 sierpnia 2013

Podlaskie wojaże.

     Szczerze? Bałam się trochę tej pierwszej podróży w trzyosobowym składzie. Nawet nie tyle samego pobytu, co tych pięciu godzin w samochodzie, które z resztą przerodziły się w godzin siedem. Bałam się upału, odparzeń, nagrzanego auta i tym podobnych rzeczy, które mogą skutecznie uprzykrzyć podróż. Na szczęście jakoś przez tę drogę przebrnęliśmy (z czterema postojami), a potem było już tylko lepiej.
      Gaba była zachwycona codziennymi wycieczkami, więc my tym bardziej ;-) Całe dnie spędzaliśmy poza naszą bazą wypadową, czasem robiliśmy ponad 200 km autem dziennie. Pogoda była idealna, więc mogliśmy też przemierzać pieszo obrane szlaki, tym bardziej, że wózek w terenie sprawdzał się świetnie, a naszej córci do szczęścia potrzebne były jedynie: zapas kilku czystych pampersów, chusteczki nawilżane, buteleczki, mleko i termos z przegotowaną wodą. Czasem przydawały się też ubranka na zmianę. Z takim ekwipunkiem mogliśmy spokojnie cieszyć się tym, czym przywitało nas Podlasie. 







    Największą radość wzbudziła w małej podróżniczce wycieczka do Białowieży i wizyta w Rezerwacie Żubrów. Ale jeśli myślicie, że Gabie tak bardzo podobały się zwierzątka, to mylicie się bardzo. Największy entuzjazm wzbudzały bowiem...drzewa. Poruszające się gałązki wywoływały stany euforyczne objawiające się radosnymi piskami i głośnym gaworzeniem. Nawet widok żubrów nie był w stanie przebić uwielbienia dla Białowieskiej Puszczy. 

      Muszę przyznać, że ten czas był nam bardzo potrzebny. Niestety rzadko mamy okazję spędzać całe dnie tylko we trójkę, a tutaj mogliśmy całkowicie poświęcić się celebrowaniu czasu wolnego. Bez komputerów, TV, problemów dnia codziennego życie stało się trochę łatwiejsze i radośniejsze. A my jesteśmy teraz jeszcze bliżsi sobie. I z pewnością zamierzamy jeszcze na Podlasie wrócić. 

czwartek, 15 sierpnia 2013

Jedziemy!

          Nadeszła pora, abyśmy i my odpoczęli trochę od codzienności i nieco zmienili powietrze. Wybywamy w górę mapy. Trochę na północ i trochę na wschód. W tereny mniej znane, niż okolice Bałtyku czy Mazur. Będziemy raczyć się pięknem natury i błogością pozamiejskiej ciszy.

Przed nami prawie pięć godzin jazdy samochodem. To pierwsza tak długa podróż z Gabą. Mam nadzieję, że przebiegnie bezproblemowo, a my szybko i szczęśliwie dotrzemy na miejsce. Obawy oczywiście są, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak nasza córcia zareaguje na zmianę otoczenia (ostatnio nie było to przez nią mile widziane). Dodatkowy stres jest przy pakowaniu (rany,ile tego bagażu!!!), cały czas mam wrażenie, że zapomniałam o czymś ważnym... 
     
        Z pewnością ten wyjazd będzie dla naszej trójki chrztem bojowym i pewnym sprawdzianem. Oby wypadł pozytywnie, bo w październiku planujemy nieco dalszy wypad , tym razem już na południe Europy i to drogą powietrzną...
       
         Trzymajcie za nas kciuki! Po powrocie obiecuję relację wraz z recenzją wózka. Zobaczymy, czy bryka sprawdzi się w bojowych warunkach!



niedziela, 28 lipca 2013

Ufff jak gorąco...

      Temperatura w naszym mieście przekroczyła wszelkie granice przyzwoitości. Uciekłyśmy z Gabą na wieś. Z domu nie wyjdziemy co najmniej do 18-tej. Zwłaszcza, że jakoś tak sennie się zrobiło... ;-) 



    To ja może też się położę...