Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2013

Klaustrofobiczne wSPAniałości!

   Kilka tygodni temu w prezencie imieninowym dostałam niebanalny podarunek. Mąż sprezentował mi zaproszenie na "Spa Day". Wiecie, jak bardzo się ucieszyłam? Oj, chyba wiecie.. Po zimowo wiosennych trudach, bolączkach i nieprzespanych nocach (kilka ich było) oddanie się w ręce fachowców w dziedzinie kosmetyki było moim marzeniem. 
     Chyba pierwszy raz będąc z dala od domu i dziecka, nie byłam myślami tam, gdzie jestem zwykle. Fakt, że "Spa Day" nie trwał cały dzień, tylko ok.3-4 godzin, ale i tak był nie lada wyzwaniem dla matczynego "ciekawe, jak sobie radzą...". Telefon zostawiłam jednak w szafce razem z innymi osobistymi rzeczami, a przyjemności, których zaznawało moje ciało skutecznie pozwoliły mi najzwyczajniej w świecie się zrelaksować i nie myśleć o butelkach, pampersach i kolkach. Godzinny masaż całego ciała, owocowy zabieg na twarz z masażem, manicure i pedicure - tak, właśnie tego potrzebowałam! I spodobało mi się na tyle, że gotowa jestem powtarzać ten proceder częściej.
      Mimo mrożącego krew w żyłach epizodu z maską z alg w roli głównej, który to rozpoczął się od pytania kosmetyczki o ewentualną moją klaustrofobię.
    Ja oczywiście od razu zaprzeczyłam istnieniu takowej fobii, czego jednak kilka chwil później mocno pożałowałam. Maska z alg, zimna i ciężka, została mi nałożona na twarz dosłownie CAŁĄ wyłączając jedynie dziurki w nosie. Było nawet ok. Dopóki nie wygrała moja ciekawość, by sprawdzić, jaką maska ma konsystencję. Dotknęłam więc twarzy i mnie zmroziło. Pod palcami poczułam coś konsystencji gumy albo grubej warstwy silikonu. Nagle cel pytania o klaustrofobię stał się jasny - teraz nawet gdybym bardzo chciała nie mogłam otworzyć ani oczu, ani ust. A sprawczyni moich cierpień wyszła z pokoju, zostawiając mnie samą i moim "relaksem".
    Ale dałam radę, wytrwałam i przyznaję, że efekt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dlatego kiedyś zamierzam tam wrócić. Tym razem jednak poproszę o zostawienie otworów na oczy. Tak na wszelki wypadek, gdyby nagle przyszła mi ochota, by pooglądać sufit.