Tym faktom nie da się zaprzeczyć - wczorajszy dzień przypomniał mi, że znów jestem o rok starsza. Uświadomił również, że do trzydziestki już mi wcale nie tak daleko. A dopiero, co kończyłam te kolejne "naście" lat... ;-)
Wczoraj minął także rok od momentu, w którym powiedziałam "tak" mojemu teraz-już-mężowi. A na wspomnienie owej chwili zakręciła się łezka w oku.
Przyjemny był ten wtorkowy dzień. Spełniłam się kulinarnie, czego efektem były papryki faszerowane mięsem mielonym z pieczarkami przepisu Darii Anny, a także muffinki cytrynowo-kokosowe (przepis można znaleźć na http://www.mojewypieki.com/ - wspaniałe źródło inspiracji dla miłośników pieczenia, polecam!! ). Do kolekcji moich kubków dołączyło zaś takie cudo:
Jedynie Gaba była lekko zniesmaczona - nie dość, że nie mogła spróbować smakołyków ze stołu, to jeszcze do tego poświęcałam jej mniej uwagi niż zwykle. Praktycznie cały dzień biegałam między kuchnią a pokojem, próbując jakoś wszystko ogarnąć. Malutka jakby wyczuwając, że coś się święci, za nic nie chciała zasnąć i trochę marudziła. W sen zapadła dopiero po dłuższym ukołysaniu w moich ramionach. Biedna potrzebowała wczoraj mojej bliskości aż do tego stopnia.. Dziś na pewno jej to wynagrodzę. Do samego wieczora ma mnie całą dla siebie.
