Wiedziałam, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale po cichu liczyłam na to, że może jeszcze nie teraz.. Nie ma jednak co ukrywać - stało się. Gaba jest od kilku dni tak absorbująca, że czasem moja "poranna toaleta" wypada na jej pierwszą drzemkę. Czyli koło południa. Mój czas nie poświęcony dziecku skrócił się więc do drzemkowego minimum, bo niemowlę nie śpiące równa się teraz nieustannemu zabawianiu, noszeniu, uspokajaniu, podawaniu zabawek, wyciąganiu smoczka spomiędzy łóżeczka a ściany, zmienianiu zaślinionego ubrania, wymyślaniu nowych rozrywek, karmieniu, zmywaniu jedzenia z podłogi, usypianiu, chodzeniu na palcach, by drzemka nie skończyła się po 10-ciu minutach, robieniu mleka w trybie natychmiastowym...i tak w kółko.