Za nami prawie 4 tygodnie rozszerzania diety Gaby o pokarmy stałe. Temat - rzeka, aczkolwiek przyznam, że nie wydaje mi się na tyle fascynujący, aby tworzyć epistołę. Będzie więc krótko i zwięźle. I smakowicie.
Gaba uwielbia jeść. A ja cieszę się razem z nią na kolejny nowy smak, kocham patrzeć jak entuzjastycznie otwiera buźkę lub zabiera mi łyżeczkę, aby samodzielnie podjeść kolejną porcję warzywka. Za nami nieśmiertelna marchewka, ziemniak, dynia i banan, oraz wszelkiego rodzaju miksy trzech pierwszych (banan okazał się mocno alergizujący), ale niekwestionowanym numerem jeden stało się połączenie ziemniaka z dynią. Młoda o mało nie wyrwała mi z rąk kubka z tym przysmakiem, myślałam, że połknie go w całości!!