Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spadek nastroju. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spadek nastroju. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 września 2013

Optymizmie, łer ar ju?

Słońca! Słońca mi trza...
Tymczasem czuję się jak w czeluściach Mordoru...

A radości we mnie tyle, że chyba zaraz nałożę na rzęsy pół tony tuszu.
Byle się nie rozpłakać.

Dla Was - jeszcze letnio - kawałek słonecznego kwiatka ;-)


Może mi ktoś sprzedać kopa w cztery litery???

środa, 25 września 2013

Nie taki gin straszny....


     Nie, nie - nie będzie żadnych relacji z wizyt u lekarza, bo nic emocjonującego w nich nie ma (w przeciwieństwie do tych sprzed roku). Będzie natomiast kilka refleksji, wynikających z coraz większego zadziwienia światem. Tym razem kobiecym.

      Bo to, że mężczyznę zaciągnąć do lekarza można tylko wołami, jest raczej oczywiste. Ciągle jednak zaskakują mnie kobiety, dziewczyny, matki, żony i kochanki - ładne, zgrabne, zadbane i.... omijające szerokim łukiem tego znienawidzonego specjalistę. Ginekologa.

piątek, 13 września 2013

Egoistycznie, o sobie.

       Powoli zaczyna mi brakować siebie. Szukam więc swojego Ja - nie-matki, nie-żony, nie-kury domowej. Poszukuję siebie, może  takiej jaką potrafiłam być jeszcze kilkanaście miesięcy temu.. a może siebie zupełnie innej, jakiej jeszcze nigdy nie odnalazłam. 
          Poszukuję spełnienia, przekopując się przez nadgorliwe "nakarm ją, na pewno jest głodna" i "co ta matka ci zrobiła", poszukuję spokoju uciekając od dobrych rad i  przestrzeni - siadając w kącie, pomiędzy dziesiątą grzechotką a dwiema tonami zbyt małych już ubranek...