Powoli zaczyna mi brakować siebie. Szukam więc swojego Ja - nie-matki, nie-żony, nie-kury domowej. Poszukuję siebie, może takiej jaką potrafiłam być jeszcze kilkanaście miesięcy temu.. a może siebie zupełnie innej, jakiej jeszcze nigdy nie odnalazłam.
Poszukuję spełnienia, przekopując się przez nadgorliwe "nakarm ją, na pewno jest głodna" i "co ta matka ci zrobiła", poszukuję spokoju uciekając od dobrych rad i przestrzeni - siadając w kącie, pomiędzy dziesiątą grzechotką a dwiema tonami zbyt małych już ubranek...