wtorek, 1 października 2013

6 miesięcy !

Waga: 7800g !!
Długość 69-70 cm
Rozmiar ubranek: 74
Zębów nadal brak....

       To już pół roku.. Podobno kolejny przełom. A dopiero co po raz pierwszy tuliłam malutką Gabunię leżąc na szpitalnym łóżku. Szósty miesiąc Gaby minął jeszcze szybciej niż poprzedni, przede wszystkim pod znakiem rozszerzania diety. Już na samym początku okazało się, że mała smakoszka niezwykle chętnie zjada z łyżeczki wszystko, co zostanie jej podane. Przy okazji powiększyła nam się lista pokarmów, na które jest uczulona (banan, kaszka ryżowa).

poniedziałek, 30 września 2013

Liebster Blog Award vol. 2

Nareszcie zebrałam się, by to zrobić! Liebster Blog Award po raz drugi zawitał w progi mojego bloga, a tym razem otrzymałam aż potrójna nominację - dziękuję! 
Ponieważ pytań jest duuuużo, bez zbędnych komentarzy zabieram się za odpowiadanie.

sobota, 28 września 2013

Połamana.

     Wiele mówi się o tym, jak bardzo macierzyństwo wzbogaca. Mówi się o zmianach emocjonalnych, psychicznych, fizycznych... O rozstępach, dodatkowych kilogramach, wypadających włosach... Zastanawiam się natomiast, dlaczego nikt mnie nie uprzedził, jak skutecznie dziecko może matkę połamać!!

Tak, tak - będę narzekać, mimo, że całkiem niedawno, a dokładnie TUTAJ odbiecałam, że ograniczę narzekanie do minimum. Oto moja wytrwałość ;-) 

czwartek, 26 września 2013

Optymizmie, łer ar ju?

Słońca! Słońca mi trza...
Tymczasem czuję się jak w czeluściach Mordoru...

A radości we mnie tyle, że chyba zaraz nałożę na rzęsy pół tony tuszu.
Byle się nie rozpłakać.

Dla Was - jeszcze letnio - kawałek słonecznego kwiatka ;-)


Może mi ktoś sprzedać kopa w cztery litery???

środa, 25 września 2013

Nie taki gin straszny....


     Nie, nie - nie będzie żadnych relacji z wizyt u lekarza, bo nic emocjonującego w nich nie ma (w przeciwieństwie do tych sprzed roku). Będzie natomiast kilka refleksji, wynikających z coraz większego zadziwienia światem. Tym razem kobiecym.

      Bo to, że mężczyznę zaciągnąć do lekarza można tylko wołami, jest raczej oczywiste. Ciągle jednak zaskakują mnie kobiety, dziewczyny, matki, żony i kochanki - ładne, zgrabne, zadbane i.... omijające szerokim łukiem tego znienawidzonego specjalistę. Ginekologa.

poniedziałek, 23 września 2013

Smakowicie, o tak!

     Za nami prawie 4 tygodnie rozszerzania diety Gaby o pokarmy stałe. Temat - rzeka, aczkolwiek przyznam, że nie wydaje mi się na tyle fascynujący, aby tworzyć epistołę. Będzie więc krótko i zwięźle. I smakowicie.
    Gaba uwielbia jeść. A ja cieszę się razem z nią na kolejny nowy smak, kocham patrzeć jak entuzjastycznie otwiera buźkę lub zabiera mi łyżeczkę, aby samodzielnie podjeść kolejną porcję warzywka. Za nami nieśmiertelna marchewka, ziemniak, dynia i banan, oraz wszelkiego rodzaju miksy trzech pierwszych (banan okazał się mocno alergizujący), ale niekwestionowanym numerem jeden stało się połączenie ziemniaka z dynią. Młoda o mało nie wyrwała mi z rąk kubka z tym przysmakiem, myślałam, że połknie go w całości!!

piątek, 20 września 2013

Fanka literatury.

        Nareszcie mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że córka odziedziczyła coś PO MNIE!

środa, 18 września 2013

Jesiennie postanawiam!

         Zauważyliście już pierwsze oznaki nadchodzącej jesiennej deprechy? Dziś na szczęście świeci u nas Słońce, ale jeszcze kilkanaście godzin temu szarość i zimny deszcz nastrajały nieco pesymistycznie.

    Aby nie dać się chandrze i jesiennemu rozbiciu, postanowiłam dołączyć do wrześniowo postanawiających. A wszystko za sprawą One little smile i Zielonej Shamandury. Skorzystałam z fantastycznego pomysłu Dziewczyn i również u siebie publikuję 10 celów, które mam zamiar realizować przez całe 3 długie miesiące jesiennej pluchy.

wtorek, 17 września 2013

Bezzębna buntowniczka.

           Wiedziałam, że ten dzień kiedyś nadejdzie, ale po cichu liczyłam na to, że może jeszcze nie teraz.. Nie ma jednak co ukrywać - stało się. Gaba jest od kilku dni tak absorbująca, że czasem moja "poranna toaleta" wypada na jej pierwszą drzemkę. Czyli koło południa. Mój czas nie poświęcony dziecku skrócił się więc do drzemkowego minimum, bo niemowlę nie śpiące równa się teraz nieustannemu zabawianiu, noszeniu, uspokajaniu, podawaniu zabawek, wyciąganiu smoczka spomiędzy łóżeczka a ściany, zmienianiu zaślinionego ubrania, wymyślaniu nowych rozrywek, karmieniu, zmywaniu jedzenia z podłogi, usypianiu, chodzeniu na palcach, by drzemka nie skończyła się po 10-ciu minutach, robieniu mleka w trybie natychmiastowym...i tak w kółko.

piątek, 13 września 2013

Egoistycznie, o sobie.

       Powoli zaczyna mi brakować siebie. Szukam więc swojego Ja - nie-matki, nie-żony, nie-kury domowej. Poszukuję siebie, może  takiej jaką potrafiłam być jeszcze kilkanaście miesięcy temu.. a może siebie zupełnie innej, jakiej jeszcze nigdy nie odnalazłam. 
          Poszukuję spełnienia, przekopując się przez nadgorliwe "nakarm ją, na pewno jest głodna" i "co ta matka ci zrobiła", poszukuję spokoju uciekając od dobrych rad i  przestrzeni - siadając w kącie, pomiędzy dziesiątą grzechotką a dwiema tonami zbyt małych już ubranek...