środa, 16 października 2013

Ale nam się upiekło!!

      Jakiś czas temu opublikowałam listę Dziesięciu Jesiennych Celów  i zobowiązałam się do ich realizacji. Ponieważ jesień w pełni, kilka punktów zostało "ruszonych" - chyba tylko z brakiem narzekania i foszenia się kiepsko mi idzie.. ;-).
Dzisiaj dokumentacja z realizacji punktu 7-go, w którym to postanowiłam ugotować 3 nowe potrawy i upiec 2 nowe ciasta.

wtorek, 15 października 2013

Hrvatska fotograficznie.

     O tym, że podróż minęła nam spokojnie i w miarę bezproblemowo, już wiecie. A jak nam upłynął czas pomiędzy jednym a drugim lotem? Można powiedzieć, że również... spokojnie.
Pechowo trafiliśmy na załamanie pogody w Chorwacji. Nadejście zimnego frontu poprzedziła potężna burza, na szczęście na nią się już nie "załapaliśmy". Deszczu za to było pod dostatkiem i dopiero w czwartym dniu naszego pobytu zobaczylismy pierwsze słoneczne promienie.

Mimo to nie odmawialiśmy sobie spacerów. Ponieważ Zadar nie jest dużym miastem, poznaliśmy każdy jego kąt, a Starówkę schodziliśmy wzdłuż i wszerz. Gaba trzymała się dzielnie, choć chwilami jasno dawała do zrozumienia, że w lekkiej spacerówce trochę jej niewygodnie. Za to widok morza działał na nią hipnotyzująco! Nie mogła oderwać wzroku od tego ogromu wody, nawet wszystkie drzewa przestały dla niej istnieć.

Co nas zdziwiło? Słyszeliśmy już, że w Zadarze jest niezwykle bezpiecznie i śmiało można spacerować po miasteczku choćby w środku nocy. I faktycznie tak jest. Nasze oczy nie widziały żadnych przejawów pijaństwa, chuligaństwa, ani nawet pojedynczego bezdomnego czy "proszącego o grosz na chleb dla dzieci". To było osobliwe... Miałam wrażenie, że jesteśmy w trochę innej rzeczywistości.

No, ale nie będę przynudzać. Poniżej ta bardziej kolorowa i przyjemna część wspominek, czyli krótka fotorelacja ;-).










      Ostatniego dnia udało nam się trafić na ćwiczenia miejscowej eskadry lotniczej. Dobre pół godziny trwał ten show, aż zapierało dech w piersiach ;-)

niedziela, 13 października 2013

O lataniu z bobasem słów kilka...

      No i już! Pierwszą podróż lotniczą w trzyosobowym składzie mamy już za sobą. Jak to przeżyliśmy? Na tyle dobrze, że z entuzjazmem będziemy planować przyszłoroczne wakacje również z uwględnieniem naszego ulubionego środka transportu.

Z pewnością stresu (mojego) było więcej, niż realnych problemów. Córka nie zmieniła pobytu w powietrzu ani nam, ani innym pasażerom w jakikolwiek koszmar. Oczywiście przerobiliśmy marudzenie z nudy i braku przestrzeni, karmienie na podkładzie w trybie na-tych-mias-to-wym, a także przewijanie w lotniskowej toalecie (całkiem ok), samolotowej toalecie (poziom hard), ekspresowe składanie wózka na płycie lotniska, oczywiscie jedną ręką, bo w drugiej ciążył niemowlęcy ekwipunek. Spędzające mi sen z powiek opowieści o bolesnej dla niemowląt zmianie ciśnienia podczas lotu okazały się jednak zupełnie przesadzone. Chwilami miałam wrażenie, że to ja odczuwam większy ciśnieniowy dyskomfort, niż mały berbeć, z zainteresowaniem oglądający instrukcję bezpieczeństwa podczas wznoszenia się samolotu w niebo.

piątek, 4 października 2013

Dalmacija...


Jutro o tej porze ulubiony utwór z poprzedniej płyty SnL będzie tak aktualny, jak jeszcze nigdy. Choć kontekst na szczęście zupełnie inny...

Do zobaczenia za tydzień!!

czwartek, 3 października 2013

Mamo!

      Droga Mamo - bliska mi i daleka, znana i nieznana. Nieważne, czy to Twoje pierwsze dziecko, czy może wychowujesz już pełną energii trójkę. Może pracujesz na dwa etaty, albo od wielu lat Twoim całym światem i pełnoetatową pracą jest wychowywanie, karmienie, ubieranie, zabawianie.. Może masz dopiero naście lat, albo jesteś kobietą w już czwatrej dekadzie swojego życia. To nieważne, kim jesteś, ile zarabiasz, do jakich szkół/przedszkoli/żłobków posyłasz swoje pociechy.

wtorek, 1 października 2013

6 miesięcy !

Waga: 7800g !!
Długość 69-70 cm
Rozmiar ubranek: 74
Zębów nadal brak....

       To już pół roku.. Podobno kolejny przełom. A dopiero co po raz pierwszy tuliłam malutką Gabunię leżąc na szpitalnym łóżku. Szósty miesiąc Gaby minął jeszcze szybciej niż poprzedni, przede wszystkim pod znakiem rozszerzania diety. Już na samym początku okazało się, że mała smakoszka niezwykle chętnie zjada z łyżeczki wszystko, co zostanie jej podane. Przy okazji powiększyła nam się lista pokarmów, na które jest uczulona (banan, kaszka ryżowa).

poniedziałek, 30 września 2013

Liebster Blog Award vol. 2

Nareszcie zebrałam się, by to zrobić! Liebster Blog Award po raz drugi zawitał w progi mojego bloga, a tym razem otrzymałam aż potrójna nominację - dziękuję! 
Ponieważ pytań jest duuuużo, bez zbędnych komentarzy zabieram się za odpowiadanie.

sobota, 28 września 2013

Połamana.

     Wiele mówi się o tym, jak bardzo macierzyństwo wzbogaca. Mówi się o zmianach emocjonalnych, psychicznych, fizycznych... O rozstępach, dodatkowych kilogramach, wypadających włosach... Zastanawiam się natomiast, dlaczego nikt mnie nie uprzedził, jak skutecznie dziecko może matkę połamać!!

Tak, tak - będę narzekać, mimo, że całkiem niedawno, a dokładnie TUTAJ odbiecałam, że ograniczę narzekanie do minimum. Oto moja wytrwałość ;-) 

czwartek, 26 września 2013

Optymizmie, łer ar ju?

Słońca! Słońca mi trza...
Tymczasem czuję się jak w czeluściach Mordoru...

A radości we mnie tyle, że chyba zaraz nałożę na rzęsy pół tony tuszu.
Byle się nie rozpłakać.

Dla Was - jeszcze letnio - kawałek słonecznego kwiatka ;-)


Może mi ktoś sprzedać kopa w cztery litery???

środa, 25 września 2013

Nie taki gin straszny....


     Nie, nie - nie będzie żadnych relacji z wizyt u lekarza, bo nic emocjonującego w nich nie ma (w przeciwieństwie do tych sprzed roku). Będzie natomiast kilka refleksji, wynikających z coraz większego zadziwienia światem. Tym razem kobiecym.

      Bo to, że mężczyznę zaciągnąć do lekarza można tylko wołami, jest raczej oczywiste. Ciągle jednak zaskakują mnie kobiety, dziewczyny, matki, żony i kochanki - ładne, zgrabne, zadbane i.... omijające szerokim łukiem tego znienawidzonego specjalistę. Ginekologa.