Droga Mamo - bliska mi i daleka, znana i nieznana. Nieważne, czy to Twoje pierwsze dziecko, czy może wychowujesz już pełną energii trójkę. Może pracujesz na dwa etaty, albo od wielu lat Twoim całym światem i pełnoetatową pracą jest wychowywanie, karmienie, ubieranie, zabawianie.. Może masz dopiero naście lat, albo jesteś kobietą w już czwatrej dekadzie swojego życia. To nieważne, kim jesteś, ile zarabiasz, do jakich szkół/przedszkoli/żłobków posyłasz swoje pociechy.
Mamo, popatrz na swoje dziecko. Posłuchaj. I spójrz na siebie.
Dlaczego dziwisz się, że Twój szkrab przeszkadza Ci w rozmowie z innymi dorosłymi, skoro nigdy nie masz czasu go wysłuchać?
Dlaczego złościsz się, gdy używa brzydkich słów w przedszkolu, jeśli sama nie unikasz ich w rozmowie?
Dlaczego zastanawiasz się, czemu jest zakompleksiony, skoro nazywasz go małym grubaskiem?
Czemu jesteś zszokowana jego przejawami agresji? Przecież Twoją najskuteczniejszą metodą wychowawczą są klapsy i straszenie "paskiem taty".
Żalisz się, że jest nieposłuszny... Ale Ty pozwalasz mu na wszystko, pięciokrotnie zmieniając zdanie, byle on dał Ci w spokoju poplotkować z przyjaciółką.
Wstydzisz się, bo opowiada w szkole historie z Waszego życia rodzinnego. Dlaczego więc każda "dorosła" sprawa jest dostępna dla jego uszu?
Być może nie mam dużego doświadczenia, bo moje dziecko ma dopiero pół roku. Być może powiesz, że nie mam pojecia, jak wychowywać małego urwisa. Stwierdzisz, że najłatwiej jest tylko dawać dobre rady...
Ja wiem, że bywa ciężko. Mnie też czasem puszczają nerwy i chciałabym uciec od swego maleństwa. Nikt nie powiedział, że będzie nam łatwo. Że nie będziemy płakać po nocach z wyczerpania i bezradności.
Pamiętaj jednak, że Ty i ja jesteśmy odpowiedzialne za to, jaki Dorosły wyrośnie z Twojego i mojego dziecka. Czy nauczysz go odpowiedzialności, szacunku dla starszych, wrażliwości na ludzką krzywdę? Jak będzie wspominał swoje dzieciństwo?
Pamiętajmy, że każde słowo wypowiedziane dzisiaj będzie miało jutro swoje konsekwencje. Każdy gest uczyniony względem dziecka kiedyś wróci jak bumerang. Tylko od nas zależy, czy za kilka/kilkanaście lat będziemy w stanie spojrzeć w oczy temu najdroższemu nam człowiekowi.
I co wtedy od niego usłyszymy...?
------
Tekst, niestety, "zainspirowany" spotkaniem z pewną mamą...
Też się łapię na tym, że popuszczam dla chwili spokoju... ale już nawet nie marzę o plotkowaniu, tylko choćby o zmyciu garów albo położeniu się na chwilę.
OdpowiedzUsuńA ile razy mam ochotę dać po łapskach wydłubujących zaślepki albo majstrujących przy gazie... nawet nie liczę.
Nieraz wieczorami mam głos jak Janis Joplin - od ciągłego tłumaczenia, dlaczego nie wolno odpalać zapałek i włazić do pralki...
Bardzo mądrze napisane...
OdpowiedzUsuńŚwietnie to napisałaś...
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie napisane. Jak byłam w ciąży myślałam tylko o tym co mnie bolało jako dzieciaka w postępowaniu rodziców. Wiem czego nie chcę powiedzieć - żeby larwa nie usłyszała. Mądre
OdpowiedzUsuńZapamiętam ten tekst!
OdpowiedzUsuńJesteś wielka! Nie chciałabym popełniać takich błędów. Mam nadzieję, że mi się uda... Ze będę mądrą mamą.
OdpowiedzUsuńBardzo mądrze napisane.
OdpowiedzUsuńJa staram się trzymać zasady - traktujmy dzieci tak jakbyśmy chcieli, żeby nas traktowano. I nie myśleć - bo to jest dziecko i nic nie zrozumie, tylko wręcz przeciwnie - to jest dziecko, ale przede wszystkim człowiek. Czasem mi smutno jak patrzę niektórzy rodzice traktują swoje dzieci...
święta prawda, każdemu jest ciężko, bo być rodzicem, to nie to,co pokazują w kolorowych gazetach, ale to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze maluchy i to jakimi dorosłymi będą.
OdpowiedzUsuńmądry tekst! najtrudniej czasem zatrzymać się i usłyszeć, co dziecko ma nam do powiedzenia i jeszcze wyciągnąć z tego wnioski. i pomyśleć, że tyle się dziś mówi o mądrym wychowywaniu dzieci, i jakoś do wielu to jednak nie trafia...
OdpowiedzUsuńMądrze i rozsądnie. Podpisuje się wszystkimi kończynami :)
OdpowiedzUsuńAle mądrze napisałaś. Bardzo mi się podoba, gratuluję!
OdpowiedzUsuńStaram się unikać tego o czym piszesz, ale wiemy jak to ze staraniem jest. Postawiłam sobie za zadanie: konsekwencja, szacunek do dziecka, zero wyzwisk i obrażania. Jak wyjdzie, to okaże się w przyszłości. Musimy chyba sobie wszystkie życzyć powodzenia.
I ja podpisuję się pod Twoimi refleksjami. Dzisiaj właściwie czytam je drugi raz, bo tak właśnie z nami jest... Gorąco pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń