czwartek, 28 listopada 2013

Becikowe zmagania, czyli witaj biurokracjo!

     Po ponad siedmiu miesiącach od urodzenia Gaby postanowiłam maksymalnie się zmobilizować i pozałatwiać wszystkie sprawy urzędowe, do których średnio mi się spieszyło z powodów przeróżnych. Przede wszystkim był to brak czasu na wyjście z domu bez dziecka "pod pachą", ale wtórowała mu również zwyczajna niechęć do wizyt w urzędach wszelakich. Ponieważ pod koniec ubiegłego roku zmieniłam również stan cywilny, nazwisko i adres zamieszkania, tych spraw było znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Zmiana dowodu osobistego i adresu zameldowania były dopiero początkiem zmagań z  papierologią...

Zmuszona byłam oczywiście odwiedzić wydział komunikacji w związku ze zmianą dowodu rejestracyjnego pojazdu oraz prawa jazdy. Wyszłam lżejsza o prawie 300 zł. Zabolało. Jednak oprócz wysokiej opłaty, na jakiekolwiek inne trudności nie napotkałam. Schody zaczęły się dopiero, gdy postanowiłam w końcu złożyć wniosek o tzw. "becikowe".

wtorek, 26 listopada 2013

Same nowości!

No i nadszedł ten dzień! Gaba nareszcie może się porządnie najeść, siedząc wygodnie w krzesełku specjalnie do tego przeznaczonym. 

Dość długo czekaliśmy z zakupem krzesełka do karmienia, właściwie nie wiem, dlaczego. Przez ostatnie miesiące dość dobrze sprawdzał się w tej roli leżaczek, jednak ten powoli staje się dla naszej córki za mały. A i jego obciążenie jest do 9 kg, więc wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że czas na odważną decyzję. Przeglądając w necie oferty krzesełek przypomniałam sobie, że jeszcze, gdy byłam w ciąży, mój znajomy wspominał o takowym sprzęcie przeznaczonym do odsprzedania - w całkiem dobrym stanie i jeszcze lepszej cenie.

niedziela, 24 listopada 2013

Samo_się vol. 3 czyli mała papuga.

Rzutem na taśmę biegnę donieść, że i u nas papugowanie odbywało się w tym tygodniu. A tak naprawdę, praktykujemy je już od jakiegoś czasu. Jedynie na zrobienie fotek jakoś chwili zabrakło, więc tym razem relacja wyjątkowo nieilustrowana. 
Jak więc się z Gabą bawimy?

środa, 20 listopada 2013

Piszę, więc... jestem?

Ostatnio przeróżne mam myśli. Zastanawiam się nad sensem prowadzenia tak osobistego bloga, nad ewentualną opinią mojego dziecka na ten temat.. Zastanawiam się nad jego treścią.. Wartością merytoryczną i literacką.. Różne wnioski wyciągam, w zależności od humoru.

niedziela, 17 listopada 2013

Katarek vs. katar... dziecko vs. odkurzacz...

      Już jakiś czas temu chciałam napisać recenzję "Katarka", na przeszkodzie stanęła jednak proza życia. Gaba - kiedyś wielbicielka wszelkich szumów, buczeń i innych dźwięków, nagle zaczęła mieć do odkurzacza awersję i gdy tylko włączałam ów sprzęt, w całym mieszkaniu dało się słyszeć głośny płacz. Taki, który zagłuszał nawet odkurzaczowe "buuuu".

piątek, 15 listopada 2013

KingaMak foto studio przedstawia...

.... "NOWE POKOLENIE MOHEROWCÓW"....

czyli fura, szpilki i literatura


FINE.

środa, 13 listopada 2013

Bezsenne niemowlę...

      Dzisiaj piszę do Was z prośbą o pomoc. O radę właściwie. Sama pomóc niestety nie potrafię, bo jako początkująca matka wielkiego śpiocha kompletnie nie miałam problemow w tym temacie.
A problem jest następujący.

      Moja dobra znajoma siedem tygodni temu urodziła przez CC śliczną istotkę. Lilka jest urocza, ma jednak jedną cechę, z którą znajoma nie potrafi sobie poradzić - mała praktycznie nie śpi, zwłaszcza w nocy.

wtorek, 12 listopada 2013

7 faktów z życia...

     Anna z bloga "Marny puch" wytypowała mnie do zwierzenia się Wam z kilku moich tajemnic w ramach nowej zabawy  o nazwie The Versatile Blogger Awards. Polega ona na ujawnieniu siedmiu nieznanych innych blogerom faktów o sobie oraz na wytypowaniu do zabawy kolejnych siedmiu blogów. 

No to do dzieła!

niedziela, 10 listopada 2013

Na cierpliwość sposób mam!

        Od kiedy tylko pamiętam wszyscy wokół powtarzali mi, że do dzieci trzeba mieć przede wszystkim wiele cierpliwości. Wtedy wydawało mi się to trochę abstrakcyjne - wiedziałam, że tak jest, nigdy jednak nie potrafiłam w pełni zrozumieć, o co moim rozmówcom chodzi. Nic dziwnego - nie miałam nigdy do czynienia z niemowlęciem, natomiast staże i praktyki w przedszkolach ograniczały się do przebywania z maluchami kilka godzin dziennie i pozbawione były przejmującej odpowiedzialności za podopiecznych (odpowiedzialność tę ponosił nauczyciel).

piątek, 8 listopada 2013

Sznurek, wstążka, sznurowadło, czyli Projekt kontra Gaba.

   O tym, że z Gabą nie będzie łatwo, wiedziałam od dawna. W końcu to pierwszokwietniowa psikuśnica. Nie spodziewałam się jednak, że mały opornik będzie aż tak bardzo utrudniał pewne sprawy... ;-)
Dziś oto, pełna optymizmu, zabrałam się za realizację zabawy do pierwszego etapu Samo_się. Nie zrażał mnie fakt, że Gabę interesują ostatnio jedynie: telefon, komputer, drzwi, lustra, szyby w oknach i uciekanie przede mną z prędkością światła (ostatnie powoduje największe salwy śmiechu w trakcie pospiesznego czołgania). 

czwartek, 7 listopada 2013

O marzeniach.

Czy powiecie mi, że nie doceniam szczęścia, które mam?

Czasu, który jest mi przeznaczony dla "sam na sam "z maleńkim człowiekiem...
Czasu mimo wszystko opłacanego, niektórzy powiedzą "za nic przecież", "za darmo".
A to przecież taka sama praca jak każda inna, tylko premie są w uśmiechach ofiarowywane.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Samosiowy zawrót głowy.

     
        Mniej mnie tu ostatnio. Próbuję rozciągnąć dobę i dodać jej kolejne 12 godzin, ale moje starania nijak nie skutkują. I czasu mam wciąż zbyt mało. A wszystko za sprawą Samosiowego projektu i pracą nad dogrywaniem szczegółów konkursu, który w ramach projektu wraz z Przewijką poczyniłyśmy.

Tak na marginesie - na Waszym miejscu zajrzałabym na stronę projektu i zastanowiła się nad wzięciem udziału w tymże konkursie, bo jest on dla wszystkich chętnych (nie tylko dla mam niemowląt), a nagrody naprawdę warte są zachodu. Zresztą Przewijka już co nieco przybliżyła u siebie w dzisiejszym poście
:-))

sobota, 2 listopada 2013

7 miesięcy!

Waga: 8200 g
Długość: 73-74 cm
Rozmiar ubranek: 74-80
Zęby? Wyobraźcie sobie, że nadal nie ma...

     Siódmy miesiąc Gaby rozpoczęliśmy od podróżowania, miały więc miejsce pewne "pierwsze razy" - pierwszy lot samolotem, pierwszy pobyt za granicą, pierwsze spotkanie z morzem... Koniec miesiąca to z kolei chrzest i pierwszy pobyt Gaby w kościele przez całą godzinę (tak naprawdę po raz pierwszy udaliśmy się we trójkę do kościoła już w czerwcu..ale po dosłownie dwóch minutach nasze dziecko kategorycznie zaprotestowało... i tak się skończył nasz pobyt na mszy... ).