niedziela, 17 listopada 2013

Katarek vs. katar... dziecko vs. odkurzacz...

      Już jakiś czas temu chciałam napisać recenzję "Katarka", na przeszkodzie stanęła jednak proza życia. Gaba - kiedyś wielbicielka wszelkich szumów, buczeń i innych dźwięków, nagle zaczęła mieć do odkurzacza awersję i gdy tylko włączałam ów sprzęt, w całym mieszkaniu dało się słyszeć głośny płacz. Taki, który zagłuszał nawet odkurzaczowe "buuuu".

    Rozpoczęła się więc w naszym domu "Misja - odkurzacz", mająca na celu oswojenie młodej marudy z dźwiękiem potwornej maszyny. Po kilku tygodniach misja okazała się na tyle skuteczna, że mogliśmy przetestować nowy aspirator.

Nieco zestresowani wcześniejszymi doświadczeniami związanymi z używaniem aspiratora, z pewną rezerwą podeszliśmy do tematu. Na szczęście nasze obawy nie były uzasadnione - Gaba bez problemu dała sobie wyczyścić nosek. Najprawdopodobniej dlatego, że cała operacja trwała krótką chwilę - Katarek Plus ma bowiem pewną niezawodną zaletę - jest podłączany do odkurzacza i nie trzeba używać siły swych płuc, aby odciągnąć z małego noska oporną wydzielinę. Dlatego córcia nie zdążyła się zniecierpliwić zabiegiem, a my nie musieliśmy doświadczać bezdechu. 

    Miłym zaskoczeniem jest również łatwość czyszczenia aspiratora (Katarek Plus jest rozkręcany) i rżnorodność końcówek czyszczących, które można dostosować do wielkości noska dziecka. Jednym słowem - produkt godny polecenia. Choć tak naprawdę chciałoby się nie mieć powodu, by go używać.
Gdy jednak ma się w domu dziecko alergiczne, a sezon grzewczy w pełni, nie ma opcji, by ustrzec się zapchanego noska. Dlatego Katarek czeka w pogotowiu i w chwilach krytycznych służy jako pierwsza pomoc. Oczywiście z wodą morską w duecie. Oby tylko odkurzacz pozostał oswojony na dłużej...


10 komentarzy:

  1. Oj, przydałby mi się teraz, bo zwykła frida nie daje rady...

    OdpowiedzUsuń
  2. Już gdzieś czytałam o tym katarku, ale wciąż mnie przeraża myśl o odkurzaczu!

    http://rodzice-plus-dziecko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas nie przeszło. Odkurzacz jest ukochany i w ogóle cudowny, ale odkurzacz+katarek=narzędzie tortur. Na szczęście mój mały umie już smarkać, ale wcześniej bywało wesoło...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale Gabunię to trzeba kąpać, a nie odkurzać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas póki co frida daje radę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. kurcze, ciężko jest mi się przekonać do tych frid i innych wyciągaczy..ale jak mu to mus ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym się bała, że uszkodzi delikatną śluzówkę. Wolę Fridę, nebulizacje i kładzenie na brzuszku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj... też by mi się przydał, choc Wiktor już sam wydmuchuje nosek, to jednak duże infekcje wciąż spędzają nam sen z powiek...

    Zapraszam przy okazji na bloga drewnianego misia: http://drewnianymis.blogspot.com/ do komentowania i tym samym współtworzenia...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pod odkurzacz? łoł, to dla mnie nowość! myślałam, że siła ssąca odkurzacza służy tylko do porządków i dla wymagających masturbatorów :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wyobrazam sobie obecnie zycia bez Katarka:-)

    OdpowiedzUsuń