poniedziałek, 30 grudnia 2013

2013

Lubicie ten moment, gdy coś się kończy, coś zaczyna i wzbiera nadzieja na nowy lepszy czas? Koniec roku jest dla mnie zawsze pewnym przełomem, chwilą rozliczenia z tym, co było i próbą zrealizowania nowych planów.

Rok 2013 niewątpliwie minął mi dzieciowo. Mogłabym smęcić i zanudzać, albo wpadać w zachwyt nad istotą macierzyństwa. W obu przypadkach byłoby monotematycznie. Postanowiłam więc podsumować ten rok inaczej.
Nie robiąc tego. Bo tak naprawdę nie działo się w zasadzie nic, co byłoby niezwiązane z Gabą. Pisząc oodsumowanie powieliłabym tylko to, co na blogu już jest. Bo powiedzmy sobie szczerze - życie matki niemowlęcia jest pełne wyzwań i niespodzianek, ale patrząc na nie z  dystansem, nie dzieje się w tym życiu zbyt wiele. Pierwszy rok jest najważniejszy. Jest dla dziecka. Dopiero później można sobie pozwolić na odrobinę luzu...

Dlatego życzę sobie i wszystkim Kobietkom, które zostały mamami w tym kończącym się roku, abyśmy w 2014 mogły się realizować, prowadzić życie towarzyskie i bawić nie tylko klockami i grzechotkami. I byśmy nadal były przy tym cudownymi mamami. A wszystkim Wam życzę spełnienia. I pięknego rozkwitu w blogosferze.


sobota, 28 grudnia 2013

Wyprzedażowa masakra.

Jak co roku o tej porze zaczynają się poświąteczne wyprzedaże. Istny szał i masakra. Pewnie część z Was z zapałem biegnie do galerii handlowych, by w promocyjnych cenach obkupić nie tylko siebie, ale i całą rodzinę. I ja mam co roku taki zamiar. Dopóki nie znajdę się w jednym z przybytków zakupowej rozpusty.

Po raz kolejny stwierdzam, że tego typu atrakcje nie są dla mnie. Już wjeżdżając na parking robi mi się słabo. Wolnych miejsc brakuje do tego stopnia, że obstawione są wszystkie krawężniki i pasy zieleni. A potem jest już tylko gorzej.

piątek, 27 grudnia 2013

I po świętach.


Kochani! Ostatnie dni były tak szalone, że nie miałam nawet okazji, by złożyć Wam świąteczne życzenia. Zabiegana byłam chyba jeszcze bardziej niż w zwykły dzień roboczy ;-) Ale przynajmniej się nie objadłam... aż tak bardzo.. Teraz na szczęście jesteśmy już w domu, święta się kończą, dziecko padło ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń, a w ciągu kilku dni mamy nadzieję powitać pierwszy ząbek. Skubaniec wybrał sobie akurat okołoświąteczny czas na bezlitosne wyżynanie. Ale nic to. Najgorsze już z nami.

A jak Wam minęło Boże Narodzenie? Ciekawa jestem, czy komuś powiększyła się w tym czasie rodzina... ;-)) Bo co do prezentów nie mam wątpliwości - połowa z Was pewnie śmiało mogłaby teraz otworzyć sklep zabawkami...

niedziela, 22 grudnia 2013

Wyniki konkursu!

Wiecie co? Nie spodziewałam się, że będzie aż tak trudno wybrać zwyciężczynie naszego konkursu. Uczestniczek było 16, a odpowiedzi tak chwytające za serce, że z prawdziwym bólem decydowałam, komu "się należy", a "komu nie". I tak - zamiast jednej czy dwóch, jest aż 5 nagrodzonych!

Czym się kierowałam? Wybaczcie, ale niczym obiektywnym... Po prostu wybrałam te odpowiedzi, które ujęły mnie najbardziej.

piątek, 20 grudnia 2013

Rozliczenie z jesiennych celów.

Źródło
Dokładnie trzy miesiące i dwa dni temu spisałam na blogu 10 jesiennych celów - dziś przyszedł dzień, w którym należałoby się z nich rozliczyć....

Jak mi poszła realizacja?

Ogólnie rzecz ujmując, mogło być lepiej. Niektóre postanowienia spaliły na panewce, inne udało się zrealizować tylko częściowo.. Chyba są nawet takie, które wykonałam w 100%-ach, ale stanowią zdecydowaną mniejszość. 

czwartek, 19 grudnia 2013

Przedświąteczne wietrzenie szafy.

Różne pomysły mają ludzie, wpadający w przedświąteczny szał porządków. My postanowiliśmy przewietrzyć nieco dzieciową szafę, bo miejsca w niej coraz mniej i mniej... a większość ciuszków to oczywiście takie, z których Gaba już dawno wyrosła. Trochę mi szkoda, by te ubranka leżały i niszczały, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile czasu minie, zanim założy je kolejne nasze dziecko. A może się też okazać, że spódniczki i wszystkie odcienie różu absolutnie nie będą się nadawać ;-)

wtorek, 17 grudnia 2013

4 dni!

Dosłownie 5 minut temu mój ślubny przytachał do domu piękną, żywą choinkę!! Ale zapach....mmmm.....


A ja przypominam, że zostały jeszcze tylko 4 dni na wzięcie udziału w konkursie ;-)

Fakt, trzeba trochę się wysilić, przypomnieć sobie to i owo...ale myślę, że warto!

Szczegóły znajdziecie, klikając w banerek poniżej:


Życzę Wam weny!! I najlepszych pomysłów ;-)


poniedziałek, 16 grudnia 2013

O matczynym rozczuleniu i pewnej kociej przesyłce.

     Pięknie jest obserwować i z każdym dniem dostrzegać postępy w rozwoju dzieciątka własnego. Od razu i łezka się w oku kręci, i duma rozpiera. Ale największe jest chyba w tym wszystkim zdziwienie początkującego rodzica, pytającego siebie z niedowierzaniem: "Skąd dzieć wiedział? Jak załapał?" i "Naprawdę, to już czas?"
Obserwuję ostatnio sporo, bo tzw. "przypadek losowy" sprawił, że zmuszone jesteśmy z Gabą spędzać całe dnie skazane jedynie na siebie. Łącznie na dobę będzie tego jakieś 12-13 godzin. I choć bywają chwile, że już sił mi totalnie brak i naprawdę mam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść, to Gabulec potrafi totalnie mnie rozczulić i zadziwić w najlepszym tego słowa znaczeniu. 

sobota, 14 grudnia 2013

Smoczkowa terrorystka.

foto pochodzi ze strony benc.pl
Awantura o smoczek. Przechodzi przez nią jakieś 80% rodziców, którzy wychowują tzw. "smoczkowe" dziecko - malucha, który bez smoczka nie zaśnie, nie uspokoi się, lub najzwyczajniej w świecie nie odklei się od cyca. Awantura najczęściej pojawia się, gdy owi rodzice postanawiają "odsmoczkować" smoczkowe dziecię, czyli nauczyć żyć malca bez ukochanego dydusia. Podobno rozpacz jest wtedy wielka. Podobno...

środa, 11 grudnia 2013

Two nights in Praha.

Trzy i pół doby bez dziecia. Wiecie, jakie to było święto????

Wbrew wcześniejszym obawom, nie płakałam, nie tęskniłam, nie chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Odpoczynek od matkowania i domowych obowiązków był mi potrzebny na tyle, że szybko zapomniałam o wyrzutach sumienia i po prostu cieszyłam się beztroskim czasem, widokami, wieczornymi spacerami po starówce i godzinami spędzonymi w klimatycznych piwiarniach.
Nawet 19 godzin w autokarze nie było takie straszne. 

Tak właśnie wyglądała pierwsza rocznica naszego ślubu. Wyjazd był niespodzianką, jaką mąż zgotował mi z tej okazji. O celu naszej podróży dowiedziałam się dopiero na dworcu autobusowym, 20 minut przed odjazdem.

A gdzie byliśmy, gdy nas nie było?



P.S. Gaba poczuła się u dziadków chyba lepiej niż w domu. Gdy pojechaliśmy ją uściskać i zabrać do siebie, udawała, że nas nie zna. Ykhm, to znaczy nie nas, tylko mnie. Na tatę zareagowała z entuzjazmem.

piątek, 6 grudnia 2013

Powrót do przeszłości - KONKURS!

Fajna rzecz się stała - licznik na blogu przekroczył 10 000. Z tej okazji chciałam Wam serdecznie podziękować. To naprawdę budujące, że jesteście ze mną, czytacie i chcecie tu wracać - wszak blog pisze się nie tylko dla siebie - przede wszystkim dla innych.
Dla Was ;-) 

Ponieważ z radością jest tak, że gdy się ją dzieli, to się mnoży, wraz z Jasiulową mamy dla Was niespodziankę - pierwszy konkurs na "Drugim etacie". Zapraszam do uczestnictwa, bo nagrody są naprawdę warte zachodu.

czwartek, 5 grudnia 2013

Blizzard!

Grudzień... No tak, grudzień. Godzina 16-ta, za oknem ciemno. Młoda śpi, w domu cisza, z kuchni dochodzi mnie zapach gotującego się rosołu. A ja siedzę i czekam  na huragan. 

Przyznam Wam się, że gdy byłam mała, każdą burzę spędzałam w łóżku, z głową pod poduszką. Obowiązkowo musiało być zapalone światło, nawet w środku nocy. Burze były dla mnie koszmarnym przeżyciem. Każdy grzmot tłumiłam mocno przyciskając ręce do uszu. Tak się bałam...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

8 miesięcy!

Waga: ok. 8500 g
Wzrost: ok. 73-74 cm
Rozmiar ubranek: 80
Nie, nie ma zębów! O!

Przeczytałam gdzieś niedawno, że ósmy miesiąc życia dziecka jest okresem przejściowym, dziecko doskonali wtedy nabyte już umiejętności, ale nie następują żadne przełomowe momenty. Oj, nie sprawdziło się to w przypadku dziecka mego jedynego! Ósmy miesiąc był bowiem iście rewolucyjny chyba pod każdym względem. Każdym. Oprócz względu zębowego - tutaj nadal bez zmian. Choć bezzębny uśmiech Gaby jest coraz bardziej uroczy.

niedziela, 1 grudnia 2013

Samosiowa skrzynia skarbów.

Czwarty tydzień samosiowych zabaw to w naszej grupie wiekowej "Skszynia skarbów". Temat ciekawy, dający spore pole do popisu, ale przede wszystkim interesujący dla mej córki, która uwielbia zaglądać wszędzie tam, gdzie nie trzeba ;-). 
Żeby wzbudzić większe zainteresowanie naszą tajemniczą skrzynią, na początku zamknęłam ją na cztery spusty - tak, aby Gaba sama spróbowała znaleźć sposób na dotarcie do środka. Sprawa okazała się dość skomplikowana, ale za to ile dziecko miało radochy!