Lubicie ten moment, gdy coś się kończy, coś zaczyna i wzbiera nadzieja na nowy lepszy czas? Koniec roku jest dla mnie zawsze pewnym przełomem, chwilą rozliczenia z tym, co było i próbą zrealizowania nowych planów.
Rok 2013 niewątpliwie minął mi dzieciowo. Mogłabym smęcić i zanudzać, albo wpadać w zachwyt nad istotą macierzyństwa. W obu przypadkach byłoby monotematycznie. Postanowiłam więc podsumować ten rok inaczej.
Nie robiąc tego. Bo tak naprawdę nie działo się w zasadzie nic, co byłoby niezwiązane z Gabą. Pisząc oodsumowanie powieliłabym tylko to, co na blogu już jest. Bo powiedzmy sobie szczerze - życie matki niemowlęcia jest pełne wyzwań i niespodzianek, ale patrząc na nie z dystansem, nie dzieje się w tym życiu zbyt wiele. Pierwszy rok jest najważniejszy. Jest dla dziecka. Dopiero później można sobie pozwolić na odrobinę luzu...
Dlatego życzę sobie i wszystkim Kobietkom, które zostały mamami w tym kończącym się roku, abyśmy w 2014 mogły się realizować, prowadzić życie towarzyskie i bawić nie tylko klockami i grzechotkami. I byśmy nadal były przy tym cudownymi mamami. A wszystkim Wam życzę spełnienia. I pięknego rozkwitu w blogosferze.
Nie robiąc tego. Bo tak naprawdę nie działo się w zasadzie nic, co byłoby niezwiązane z Gabą. Pisząc oodsumowanie powieliłabym tylko to, co na blogu już jest. Bo powiedzmy sobie szczerze - życie matki niemowlęcia jest pełne wyzwań i niespodzianek, ale patrząc na nie z dystansem, nie dzieje się w tym życiu zbyt wiele. Pierwszy rok jest najważniejszy. Jest dla dziecka. Dopiero później można sobie pozwolić na odrobinę luzu...
Dlatego życzę sobie i wszystkim Kobietkom, które zostały mamami w tym kończącym się roku, abyśmy w 2014 mogły się realizować, prowadzić życie towarzyskie i bawić nie tylko klockami i grzechotkami. I byśmy nadal były przy tym cudownymi mamami. A wszystkim Wam życzę spełnienia. I pięknego rozkwitu w blogosferze.







