poniedziałek, 16 grudnia 2013

O matczynym rozczuleniu i pewnej kociej przesyłce.

     Pięknie jest obserwować i z każdym dniem dostrzegać postępy w rozwoju dzieciątka własnego. Od razu i łezka się w oku kręci, i duma rozpiera. Ale największe jest chyba w tym wszystkim zdziwienie początkującego rodzica, pytającego siebie z niedowierzaniem: "Skąd dzieć wiedział? Jak załapał?" i "Naprawdę, to już czas?"
Obserwuję ostatnio sporo, bo tzw. "przypadek losowy" sprawił, że zmuszone jesteśmy z Gabą spędzać całe dnie skazane jedynie na siebie. Łącznie na dobę będzie tego jakieś 12-13 godzin. I choć bywają chwile, że już sił mi totalnie brak i naprawdę mam ochotę trzasnąć drzwiami i wyjść, to Gabulec potrafi totalnie mnie rozczulić i zadziwić w najlepszym tego słowa znaczeniu. 

sobota, 14 grudnia 2013

Smoczkowa terrorystka.

foto pochodzi ze strony benc.pl
Awantura o smoczek. Przechodzi przez nią jakieś 80% rodziców, którzy wychowują tzw. "smoczkowe" dziecko - malucha, który bez smoczka nie zaśnie, nie uspokoi się, lub najzwyczajniej w świecie nie odklei się od cyca. Awantura najczęściej pojawia się, gdy owi rodzice postanawiają "odsmoczkować" smoczkowe dziecię, czyli nauczyć żyć malca bez ukochanego dydusia. Podobno rozpacz jest wtedy wielka. Podobno...

środa, 11 grudnia 2013

Two nights in Praha.

Trzy i pół doby bez dziecia. Wiecie, jakie to było święto????

Wbrew wcześniejszym obawom, nie płakałam, nie tęskniłam, nie chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Odpoczynek od matkowania i domowych obowiązków był mi potrzebny na tyle, że szybko zapomniałam o wyrzutach sumienia i po prostu cieszyłam się beztroskim czasem, widokami, wieczornymi spacerami po starówce i godzinami spędzonymi w klimatycznych piwiarniach.
Nawet 19 godzin w autokarze nie było takie straszne. 

Tak właśnie wyglądała pierwsza rocznica naszego ślubu. Wyjazd był niespodzianką, jaką mąż zgotował mi z tej okazji. O celu naszej podróży dowiedziałam się dopiero na dworcu autobusowym, 20 minut przed odjazdem.

A gdzie byliśmy, gdy nas nie było?



P.S. Gaba poczuła się u dziadków chyba lepiej niż w domu. Gdy pojechaliśmy ją uściskać i zabrać do siebie, udawała, że nas nie zna. Ykhm, to znaczy nie nas, tylko mnie. Na tatę zareagowała z entuzjazmem.

piątek, 6 grudnia 2013

Powrót do przeszłości - KONKURS!

Fajna rzecz się stała - licznik na blogu przekroczył 10 000. Z tej okazji chciałam Wam serdecznie podziękować. To naprawdę budujące, że jesteście ze mną, czytacie i chcecie tu wracać - wszak blog pisze się nie tylko dla siebie - przede wszystkim dla innych.
Dla Was ;-) 

Ponieważ z radością jest tak, że gdy się ją dzieli, to się mnoży, wraz z Jasiulową mamy dla Was niespodziankę - pierwszy konkurs na "Drugim etacie". Zapraszam do uczestnictwa, bo nagrody są naprawdę warte zachodu.

czwartek, 5 grudnia 2013

Blizzard!

Grudzień... No tak, grudzień. Godzina 16-ta, za oknem ciemno. Młoda śpi, w domu cisza, z kuchni dochodzi mnie zapach gotującego się rosołu. A ja siedzę i czekam  na huragan. 

Przyznam Wam się, że gdy byłam mała, każdą burzę spędzałam w łóżku, z głową pod poduszką. Obowiązkowo musiało być zapalone światło, nawet w środku nocy. Burze były dla mnie koszmarnym przeżyciem. Każdy grzmot tłumiłam mocno przyciskając ręce do uszu. Tak się bałam...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

8 miesięcy!

Waga: ok. 8500 g
Wzrost: ok. 73-74 cm
Rozmiar ubranek: 80
Nie, nie ma zębów! O!

Przeczytałam gdzieś niedawno, że ósmy miesiąc życia dziecka jest okresem przejściowym, dziecko doskonali wtedy nabyte już umiejętności, ale nie następują żadne przełomowe momenty. Oj, nie sprawdziło się to w przypadku dziecka mego jedynego! Ósmy miesiąc był bowiem iście rewolucyjny chyba pod każdym względem. Każdym. Oprócz względu zębowego - tutaj nadal bez zmian. Choć bezzębny uśmiech Gaby jest coraz bardziej uroczy.

niedziela, 1 grudnia 2013

Samosiowa skrzynia skarbów.

Czwarty tydzień samosiowych zabaw to w naszej grupie wiekowej "Skszynia skarbów". Temat ciekawy, dający spore pole do popisu, ale przede wszystkim interesujący dla mej córki, która uwielbia zaglądać wszędzie tam, gdzie nie trzeba ;-). 
Żeby wzbudzić większe zainteresowanie naszą tajemniczą skrzynią, na początku zamknęłam ją na cztery spusty - tak, aby Gaba sama spróbowała znaleźć sposób na dotarcie do środka. Sprawa okazała się dość skomplikowana, ale za to ile dziecko miało radochy!

czwartek, 28 listopada 2013

Becikowe zmagania, czyli witaj biurokracjo!

     Po ponad siedmiu miesiącach od urodzenia Gaby postanowiłam maksymalnie się zmobilizować i pozałatwiać wszystkie sprawy urzędowe, do których średnio mi się spieszyło z powodów przeróżnych. Przede wszystkim był to brak czasu na wyjście z domu bez dziecka "pod pachą", ale wtórowała mu również zwyczajna niechęć do wizyt w urzędach wszelakich. Ponieważ pod koniec ubiegłego roku zmieniłam również stan cywilny, nazwisko i adres zamieszkania, tych spraw było znacznie więcej niż mogłoby się wydawać. Zmiana dowodu osobistego i adresu zameldowania były dopiero początkiem zmagań z  papierologią...

Zmuszona byłam oczywiście odwiedzić wydział komunikacji w związku ze zmianą dowodu rejestracyjnego pojazdu oraz prawa jazdy. Wyszłam lżejsza o prawie 300 zł. Zabolało. Jednak oprócz wysokiej opłaty, na jakiekolwiek inne trudności nie napotkałam. Schody zaczęły się dopiero, gdy postanowiłam w końcu złożyć wniosek o tzw. "becikowe".

wtorek, 26 listopada 2013

Same nowości!

No i nadszedł ten dzień! Gaba nareszcie może się porządnie najeść, siedząc wygodnie w krzesełku specjalnie do tego przeznaczonym. 

Dość długo czekaliśmy z zakupem krzesełka do karmienia, właściwie nie wiem, dlaczego. Przez ostatnie miesiące dość dobrze sprawdzał się w tej roli leżaczek, jednak ten powoli staje się dla naszej córki za mały. A i jego obciążenie jest do 9 kg, więc wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerowały, że czas na odważną decyzję. Przeglądając w necie oferty krzesełek przypomniałam sobie, że jeszcze, gdy byłam w ciąży, mój znajomy wspominał o takowym sprzęcie przeznaczonym do odsprzedania - w całkiem dobrym stanie i jeszcze lepszej cenie.

niedziela, 24 listopada 2013

Samo_się vol. 3 czyli mała papuga.

Rzutem na taśmę biegnę donieść, że i u nas papugowanie odbywało się w tym tygodniu. A tak naprawdę, praktykujemy je już od jakiegoś czasu. Jedynie na zrobienie fotek jakoś chwili zabrakło, więc tym razem relacja wyjątkowo nieilustrowana. 
Jak więc się z Gabą bawimy?