czwartek, 7 listopada 2013

O marzeniach.

Czy powiecie mi, że nie doceniam szczęścia, które mam?

Czasu, który jest mi przeznaczony dla "sam na sam "z maleńkim człowiekiem...
Czasu mimo wszystko opłacanego, niektórzy powiedzą "za nic przecież", "za darmo".
A to przecież taka sama praca jak każda inna, tylko premie są w uśmiechach ofiarowywane.

poniedziałek, 4 listopada 2013

Samosiowy zawrót głowy.

     
        Mniej mnie tu ostatnio. Próbuję rozciągnąć dobę i dodać jej kolejne 12 godzin, ale moje starania nijak nie skutkują. I czasu mam wciąż zbyt mało. A wszystko za sprawą Samosiowego projektu i pracą nad dogrywaniem szczegółów konkursu, który w ramach projektu wraz z Przewijką poczyniłyśmy.

Tak na marginesie - na Waszym miejscu zajrzałabym na stronę projektu i zastanowiła się nad wzięciem udziału w tymże konkursie, bo jest on dla wszystkich chętnych (nie tylko dla mam niemowląt), a nagrody naprawdę warte są zachodu. Zresztą Przewijka już co nieco przybliżyła u siebie w dzisiejszym poście
:-))

sobota, 2 listopada 2013

7 miesięcy!

Waga: 8200 g
Długość: 73-74 cm
Rozmiar ubranek: 74-80
Zęby? Wyobraźcie sobie, że nadal nie ma...

     Siódmy miesiąc Gaby rozpoczęliśmy od podróżowania, miały więc miejsce pewne "pierwsze razy" - pierwszy lot samolotem, pierwszy pobyt za granicą, pierwsze spotkanie z morzem... Koniec miesiąca to z kolei chrzest i pierwszy pobyt Gaby w kościele przez całą godzinę (tak naprawdę po raz pierwszy udaliśmy się we trójkę do kościoła już w czerwcu..ale po dosłownie dwóch minutach nasze dziecko kategorycznie zaprotestowało... i tak się skończył nasz pobyt na mszy... ).

środa, 30 października 2013

Tato, bloguj!

      Ostatnio coraz częściej spotykam się w Sieci z blogującymi ojcami. Piszę "częściej", bo kiedyś w ogóle ich nie było. Teraz regularnie zaglądam do Bunia, w październiku pojawił się blog Tata to ja (mam nadzieję, że autor wytrwale będzie pisał)... I na tym właściwie koniec.
Pytam się więc - gdzie się chowa cała reszta? Proporcja blogów tworzonych przez tatusiów do tych mamusinych jest jak jeden to tysiąca. I ubolewam nad tym, bo zawsze bardziej interesował mnie męski punkt widzenia, czasem tak odmienny od mojego własnego. Punkt, który nieraz potrafi sprowadzić mnie na ziemię, zachęcić do zastanowienia się nad sobą, wyciszyć panikę, a nawet powstrzymać od walenia głową w mur.

wtorek, 29 października 2013

Chrzest i cała reszta.

      I po imprezie. Gaba ochrzczona, my -  zadowoleni, że już po wszystkim. Pogoda nam dopisała, rodzina dotarła, chrzestni spisali się na medal. Jedynie organizacja samej uroczystości w kościele pozostawiła wiele do życzenia. Nie dość, że była pełna msza, to gościnnie występował misjonarz z Madagaskaru z 20-minutowym kazaniem.
     

piątek, 25 października 2013

O tym, co czeka nas lada chwila...

  Na szczepienie nie poszłyśmy. Jeszcze przed południem zadzwoniłam do przychodni, przedstawiłam sprawę, pielęgniarka poradziła poczekać. Kamień z serca. Przynajmniej będę mieć pewność, że Gaba porządnie wyzdrowieje i uda nam się uniknąć poszczepiennych przebojów. Zwłaszcza, że pojutrze czeka nas mała impreza.

środa, 23 października 2013

Szczepić? Nie szczepić?

     Już od 2-3 dni męczy mnie ta kwestia. Nie chodzi jednak o wątpliwości co do sensu szczepień jako takich. Bo o tym, że warto szczepić, zdecydowaliśmy już jakiś czas temu. Teraz dylemat przybrał inny wymiar, a mianowicie - czy organizm mojego dziecka jest gotowy na kolejne szczepienie?

poniedziałek, 21 października 2013

Żarty się skończyły...

     ... i tak naprawdę tylko małemu pełzakowi jest totalnie do śmiechu. Zwłaszcza, gdy każdy przedmiot godny zainteresowania można zdobyć, dotknąć, posmakować...

sobota, 19 października 2013

O pewnym pomyśle...

      Przyznam szczerze, że dość często mam dylemat, w co bawić się z moim dzieckiem. Grające zabawki, mówiące i śpiewające miśki, zabawy przed lustrem, "a kuku", wygłupy na kocu, mata edukacyjna... Po pewnym czasie pomysły się kończą, a zasoby wyczerpują. 

czwartek, 17 października 2013

Bezimienny stwór made by matka.

     Zadziało się coś nieprzewidzianego. Otóż wczoraj wczesnym popołudniem zamieszkał z nami pewien stwór... Tak, stwór! Ma dwoje ogromnych uszu, krótki ogonek, bardzo długą trąbę (ekhm..) i... dwie nogi. Tak, dwie. Cztery to było już zbyt wiele jak na moje skromne możliwości.