Środowy poranek urzekł mnie Słońcem i ciepłym powietrzem. Uwielbiam te pierwsze godziny każdego dnia, gdy córcia dosypia, a ja po wyprawieniu męża do pracy mogę usiąść z kawką, włączyć ulubioną muzykę i chocby poczytać, co nowego wydarzyło się na świecie. Mogłabym pospać co najmniej dwie godziny dłużej, ale ostatnio zwyczajnie szkoda mi dnia. Lato i tak zbyt szybko się skończy...
Dzisiejszy dzień nie będzie łatwy, bo czeka nas szczepienie. Kolejne 3 wkłucia. Nie zdecydowaliśmy się na szczepionki skojarzone i wcale tej decyzji nie żałuję, ale szkoda mi Gaby bardzo, bo niestety nie należy do tych dzieci, które ledwie zauważają ukłucie igłą. Poprzednie szczepienie przeżyłam bardzo. Porwałam się, aby iść na nie sama, a malutka denerwowała się i płakała juz chwilę po wejściu do gabinetu zabiegowego, jakby doskonale wiedziała, co się święci. Spędziłyśmy w przychodni chyba godzinę, bo nie mogła się uspokoić.
Na szczęście po powrocie do domu wszelkie troski minęły. Obyło się bez stanu podgorączkowego, zauważyłam jedynie niewielki odczyn na rącze, ale ten szybko zniknął. Można było odetchnąć. Dziś na szczepieniu będzie towarzyszyć nam moja mama. Myślę, że szybko nie popełnię tego samego błędu co poprzednio i będę prosić o towarzystwo w takich chwilach. Taka pomoc, choćby przy ubraniu dziecka, które zanosi się płaczem, jest nieoceniona.
Stresuję się. To chyba nieuniknione. Ale może za bardzo przeżywam? W końcu to tylko chwila, o której szybko się zapomina.
witaj :-) bedzie dobrze,malutka juz za moment nie bedzie o tym pamietac, ja mam dwie coreczki i tez ani za pierwszym , ani za drugim razem nie zdecydowalam sie na szczepinke skojarzona, wedlug mnie to dobra decyzja, pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńcześć ;-) Tak, najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że dziecko już po chwili zapomina o tym, że bolało i śmieje się jak zawsze. Na szczęście obyło się bez powikłań, jedynie lekko podwyższona temperatura.
UsuńOj stres zawsze z tymi szczepieniami - ja dopiero właśnie tez pisałam - u mnie towarzystwo trochę starsze, ale też się stresowałam - a Mamy to już w ogóle osobna historia... Dla Babć-Mam powinny być specjalne odznaczenia:-)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam - mam nadzieję, że wszystko ok:-)
Tak, na szczęście jest dobrze - marudzenie poszczepienne trwało tylko pół godziny przed wieczorem. Kamień z serca :)
UsuńA Babcie-Mamy potrafią uratować człowieka z każdej opresji!!
My mieliśmy przeboje ze szczepieniami...
OdpowiedzUsuńDobrze robicie. Ja u kolejnych dzieci w życiu nie zdecyduję się na skojarzone. I też będę rozdzielać po jednej szczepionce na wizytę.
Ech, współczuję... Opowiesz, co się działo?
UsuńA my zdecydowaliśmy się na szczepienia skojarzone i nie narzekam. Milenka co prawda zawsze po nich trochę marudzi, ale na następny dzień jest już ok. Plus - tylko jedno wkłucie, więc udaje się ja łatwo uspokoić :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńZ pewnością to jedno wkłucie jest wielkim plusem :) A ja np. nie rozumiem, dlaczego zrezygnowano z doustnej szczepionki przeciw polio, zwłaszcza, że szczepi się nią tak malutkie dzieci.
UsuńMy wzieliśmy skojarzone ale to jest indywidualna decyzja każdej z mam.
OdpowiedzUsuńA ja na szczepienia zawsze chodzę z mężem bo córeczka jakoś szybciej uspokaja się w jego ramionach.
Mnie niestety nie zawsze udaje się wyrwać męża z pracy, a szczepienia są jedynie w godzinach 11-13.. A szkoda :)
UsuńNa szczepienia córci też zabieram mamę :-) Męża nie proszę nawet, bo urlopu ma już niewiele.
OdpowiedzUsuńKaniu, co my byśmy zrobiły bez tych naszych mam? Fajnie, że zajrzałaś :))
UsuńMy też szczepimy podstawowymi i jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że córcia dwa ostatnie razy nawet nie zapłakała :)
OdpowiedzUsuńOj to masz baaardzo dzielną córeczkę! :)
Usuń