niedziela, 30 marca 2014

Jak zaliczyć wpadkę, zakupy i dwie imprezy.

Wczorajszy dzień upłynął matce wyjątkowo imprezowo. Już kilka tygodni wcześniej wiedziałam, co się święci, więc padła szybka decyzja o pozbyciu się dziecia. Bezczelnie oddałam. Zrobiłam "papa" na pożegnanie i w nogi. Dziecko miało za to pół dnia na huśtawce pod jabłonką. I chyba wszyscy byli zadowoleni.


Zanim przybyłam do Manufaktury na spotkanie z Blogującymi Mamami, szybko wpadłam do domu, żeby się przebrać. No bo, wiecie, stwierdziłam, że w dresach to tak nie wypada do ludzi. Pierwsze wrażenie i te sprawy.... ;-) Oczywiście, jak na złość, wszystkie ubrania zdolne do noszenia "przy ludziach" były albo brudne, albo nagle zrobiły się o rozmiar za duże. Jednak permanentne mdłości, które odczuwam od jakichś dwóch tygodni, zrobiły swoje. Nie tylko na wadze widać efekt.
Ale o mdłościach wpis będzie osobny. Bo opowieść zatrzymała się w momencie, w którym z rozpaczą stwierdziłam.... co? "Aaaaaaaaaa, nie mam co na siebie włożyć!!!!" Musiałam więc mocno kombinować. W końcu udało się i Blogujące Matki zobaczyły mnie w wersji de luxe. A po drodze jeszcze zdążyłam sobie kieckę kupić. 

Na samym spotkaniu nie dane mi było pozostać zbyt długo z powodu rodzinnej imprezy, na której obecność była dla mnie obowiązkowa. Spędziłam z dziewczynami jedynie dwie godziny, ale był to czas szalenie miły, w klimatycznym miejscu i przy smacznej, zimnej coli. Szkoda tylko, że zdjęcia nie mam z Wami żadnego - tego żałuję najbardziej. Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja, by się spotkać i móc porozmawiać na spokojnie. W końcu nikt nie zrozumie matki blogerki tak dobrze jak... druga matka blogerka ;-)))

Do domu wróciłam z cudnymi kurkami stworzonymi przez Lenę i  ciachami autorstwa Szminki.


Ciacha właśnie pochłonęłam - były przepyszne!! A teraz biegnę na kolejne urodzinowe obżarstwo - w końcu muszę trochę przytyć do tych zbyt dużych sukienek, co to w szafie wiszą nie noszone...


_______ Polub nas na Facebooku! ;-)

30 komentarzy:

  1. Mam współczuć czy gratulować? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj było super :) Mam nadzieję, że następnym razem będziesz dłużej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak szaleć, to szaleć, sukienki przecież muszą dobrze leżeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nastepnym razem musisz być dłuzej...zrobiłyśmy foto grupowe (jak w przedszkolu)....a Ciebie na nim brak...może dokleimy??:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie że wreszcie Łodzi mamy blogujące się spotykają. Jakiś czas temu miało być większe spotkanie ale jakoś rozeszło się, a dziewczyny po koleji zaczęły rodzić :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, a Ty też z naszych okolic?

      Usuń
    2. No pewnie. Mieszkam w Łodzi. Ale przyznam się że dawna tu zaglądam a nie wyłapałam że z Łodzi jesteś.

      Usuń
    3. Proponuję więc zrobi sobie spotkanie, może byc nawet dwuosobowe :D

      Usuń
    4. Ja zawsze chętnie, tyle że albo wieczorkiem, albo w wekend bo musi mąż z dziećmi zostać... inaczej muszę brać łobuziaki ze sobą :D

      Usuń
    5. No to świetnie się składa, bo u mnie jest dokłądnie to samo ;)

      Usuń
  6. No to szalony dzień miałaś :) Szkoda, że fotek brak, ale w nowej kreacji możesz się pokazać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. :) ja też jestem sukienki ciekawa. I w ogóle, znamy się, można powiedzieć, kupę lat, a jeszcze się nie spotkałyśmy.... No ej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wersja de lux i nie uwieczniłaś dla nas. Nieładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze będzie okazja - już w najbliższą sobotę :)

      Usuń
  9. Kurki prześliczne. Aż żałuję, że do Łodzi mam tak daleko;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, tak zdecydowanie za szybko się zmyłaś. Nam (czytaj mi :))) o aparatach przypomniało się w ostatniej chwili i coś tam napstrykane jest. Do następnego razu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że następny raz nastąpi niedługo. Żałuję, że byłam tak krótko, ale no cóż...siła wyższa..

      Usuń
  11. Miło było Cię poznać :) Szkoda, że tak krótko. Następnym razem naprawimy.
    U mnie też już relacja jest.

    Mdłości przed powrotem do pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, o tym nie pomyślałam.. Może to faktycznie przedpracowy stres!

      Usuń
  12. chcę schudnąć.... :( cieszyłabym sie że wszystkie ciuchy za duże :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się cieszę! Ale ponarzekac muszę, prawda?

      Usuń