Podobno już w życiu płodowym mój słuch był bombardowany przez ówczesne hity w wykonaniu osobistej mamy, może więc z przysłowiowymi słuchawkami na uszach po prostu się urodziłam?
Różna była ta muzyka, która towarzyszyła mi od dziecięcych lat. Oprócz Fasolek, Puszka Okruszka, piosenek z Tik Taka i przeróżnych bajek, w odtwarzaczu kasetowym królowała Majka Jeżowska.
Potem przyszedł czas na... niechlubne disco polo. O tak, słuchało się tego... Disco Relax co niedzielę. Dwunastolatce nie przeszkadzały wołające o pomstę do nieba swoją stylistyką i przekazem, teksty. Była fascynacja Piaskiem, Rickym Martinem, Backstreet Boys...Co za czasy! ;-)
Przełomem okazały się trzynaste urodziny i boom box - odtwarzacz kaset i płyt CD wraz z dobrze działającym radiem, który dostałam w prezencie. Trafiłam wtedy, niby przypadkiem, na pierwsze w Łodzi komercyjne radio - Radio Manhattan, dziś już nieistniejące, wspominane za to przez byłych jego pracowników i słuchaczy z wielkim sentymentem po dziś dzień. To właśnie dzięki "manhattanowej" muzyce rozpoczęła się moja, trwająca już wiele lat, miłość do rocka. Dobrego rocka.
Śmiało mogę też przyznać, że mój gust muzyczny niemal kompletnie został ukierunkowany przez najbliższego mojej duszy Radiowca, Bisiora, który obecnie jest kojarzony głównie z Eską Rock. W latach 90-tych Marcin prowadził w Radio Manhattan listę przebojów "20 i 1" - od tamtej pory jest moim autorytetem w każdej muzycznej sprawie. I chyba zawsze już będzie.
Zaliczyłam taki etap, w którym sama poszukiwałam tego, co nowe, dobre i nieznane. W internetowych czeluściach (dzięki YT i Last FM) wynajdywałam dźwięki, których nigdy nie słyszałam w polskim eterze. Wielokrotnie odsłuchiwałam soundtracki do poszczególnych odcinków amerykańskich seriali (choćby "Grey's Anatomy", który kocham za muzykę) i dzięki temu piosenki z pierwszych list przebojów znałam na długo przed ich pojawieniem się w radio. Tak było chociażby z Adele czy Florence and The Machine ;-).
Wiosną 2013 roku coś się jednak zmieniło. Nagle, ku mojemu ogromnemu smutkowi, muzyka przestała być obecna z naszym domu. Starałam się, próbowałam o nią walczyć...ale wygrały karuzelkowe melodyjki i gadające pluszaki. Wraz ze zwiększeniem się mobilności Gaby, pozostawienie włączonego komputera bez opieki stało się niemożliwe. Zresztą, marudzenie, gaworzenie i radosne piski skutecznie zagłuszają próby zatopienia się w kojących dla ucha dźwiękach.
Cierpię z tego powodu!!! Cały czas jednak mam ogromną nadzieję, że zczasem uda się przywrócić dawny stan rzeczy i zaszczepić w latorośli miłość do rocka.Za to z Wami już teraz chciałabym podzielić się kilkoma utworami szczególnie bliskimi mojemu sercu.
Coldplay - Trouble
Strachy Na Lachy feat. Natalia Fiedorczuk - Dziewczyna o chłopięcych sutkach
Kyte - Boundaries
Foo Fighters - Walking After You












