Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przerywnik muzyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przerywnik muzyczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 lutego 2014

Przerywnik Muzyczny #1

Pierwszy odcinek zapowiadanego już jakiś czas temu cyklu muzycznego postanowiłam poświęcić ścieżce dźwiękowej do mojego ukochanego serialu - "Grey's Anatomy". Serialu pod względem muzycznym totalnie wyjątkowego. 

Dlaczego?

Wystarczy wspomnieć o tym,  że każdy pojedynczy odcinek (a powstało ich już ok. 220) zainspirowany jest jedną piosenką. Daje o tym znać przede wszystkim tytuł, fabuła "kręci się" wokół przesłania, jaki ów tytuł niesie. Do każdego odcinka powstaje osobna ścieżka dźwiękowa... I naprawdę warto zwrócić na nią uwagę, bo czasem bywa ona na wyższym poziomie niż sam serialowy odcinek ;-)

Doprawdy, można się zainspirować.

Źródło
Kilkoma z tych, które szczególnie zapadły w moją pamięć, chcę się dziś z Wami podzielić. Pominęłam Coldplay, Adele, Duffy czy Snow Patrol, bo dziś to już żadne muzyczne odkrycie - raczej klasyka ;-). Przedstawiam Wam za to faceta, który z moich oczu wycisnął niejedną łzę. Nazywa się Greg Laswell i jest specem od rzewnych ballad. 


Oczywiście, w Grey's Anatomy najpiękniejsze są właśnie delikatne, pełne ładunku emocjonalnego utwory.
Do moich ulubionych, mimo upływu lat, wciąż należą Ida Maria - Keep Me Warm oraz Katie Herzig - Holding Us Back
Bywa też rockowo i nadzwyczaj pięknie. Znacie Thirteen Senses - Into The Fire ? Kojarzy Wam się Until June - In My Head ? Subtelnie brzęczące w głowie brzmienia, idealny akompaniament na dni bardziej refleksyjne, chwile z niespokojnym umysłem i rozhulanymi emocjami.

Ale żeby nie było tak poważnie i bądź, co bądź, smutno - na koniec jeden z najbardziej pozytywnych kawałków, jaki słyszałam. I dlatego zamieszczam, jako filmik. Niech odezwie się ktoś, komu nie Ben nie poprawi humoru ;-) Enjoy!





czwartek, 23 stycznia 2014

Co mi w duszy gra(ło)...

Nie pamiętam, by w moim życiu istniał jakiś rozdział bez muzyki.

Podobno już w życiu płodowym mój słuch był bombardowany przez ówczesne hity w wykonaniu osobistej mamy, może więc z przysłowiowymi słuchawkami na uszach po prostu się urodziłam?

Różna była ta muzyka, która towarzyszyła mi od dziecięcych lat. Oprócz Fasolek, Puszka Okruszka, piosenek z Tik Taka i przeróżnych bajek, w odtwarzaczu kasetowym królowała Majka Jeżowska.
Potem przyszedł czas na... niechlubne disco polo. O tak, słuchało się tego... Disco Relax co niedzielę. Dwunastolatce nie przeszkadzały wołające o pomstę do nieba swoją stylistyką i przekazem, teksty. Była fascynacja Piaskiem, Rickym Martinem, Backstreet Boys...Co za czasy! ;-)

Przełomem okazały się trzynaste urodziny i boom box - odtwarzacz kaset i płyt CD wraz z dobrze działającym radiem, który dostałam w prezencie. Trafiłam wtedy, niby przypadkiem, na pierwsze w Łodzi komercyjne radio - Radio Manhattan, dziś już nieistniejące, wspominane za to przez byłych jego pracowników i słuchaczy z wielkim sentymentem po dziś dzień. To właśnie dzięki "manhattanowej" muzyce rozpoczęła się moja, trwająca już wiele lat, miłość do rocka. Dobrego rocka.
Śmiało mogę też przyznać, że mój gust muzyczny niemal kompletnie został ukierunkowany przez najbliższego mojej duszy Radiowca, Bisiora, który obecnie jest kojarzony głównie z Eską Rock. W latach 90-tych Marcin prowadził w Radio Manhattan listę przebojów "20 i 1" - od tamtej pory jest moim autorytetem w każdej muzycznej sprawie. I chyba zawsze już będzie.

Zaliczyłam taki etap, w którym sama poszukiwałam tego, co nowe, dobre i  nieznane. W internetowych czeluściach (dzięki YT i Last FM) wynajdywałam dźwięki, których nigdy nie słyszałam w polskim eterze. Wielokrotnie odsłuchiwałam soundtracki do poszczególnych odcinków amerykańskich seriali (choćby "Grey's Anatomy", który kocham za muzykę) i dzięki temu piosenki z pierwszych list przebojów znałam na długo przed ich pojawieniem się w radio. Tak było chociażby z Adele czy Florence and The Machine ;-).

Wiosną 2013 roku coś się jednak zmieniło. Nagle, ku mojemu ogromnemu smutkowi, muzyka przestała być obecna z naszym domu. Starałam się, próbowałam o nią walczyć...ale wygrały karuzelkowe melodyjki i gadające pluszaki. Wraz ze zwiększeniem się mobilności Gaby, pozostawienie włączonego komputera bez opieki stało się niemożliwe. Zresztą, marudzenie, gaworzenie i radosne piski skutecznie zagłuszają próby zatopienia się w kojących dla ucha dźwiękach. 
Cierpię z tego powodu!!! Cały czas jednak mam ogromną nadzieję, że  zczasem uda się przywrócić dawny stan rzeczy i zaszczepić w latorośli miłość do rocka.Za to z Wami już teraz chciałabym podzielić się kilkoma utworami szczególnie bliskimi mojemu sercu.

Coldplay - Trouble

Danger Mouse & Sparklehorse - Revenge

Strachy Na Lachy feat. Natalia Fiedorczuk - Dziewczyna o chłopięcych sutkach

Kyte - Boundaries

Foo Fighters - Walking After You

A jeśli częstowałabym Was na blogu moimi muzycznymi odkryciami, byłby ktoś chętny, by to czytać/tego słuchać? ;-)