Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogosfera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogosfera. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 stycznia 2014

"Moje" miejsca w blogosferze.

A jednak - publikacja przemyśleń na temat blogosfery utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje odczucia nie są wcale odosobnione, a temat, który poruszyłam, nieustannie wzbudza emocje wśród piszących i czytających.
Jeśli macie ochotę na więcej socjologiczno-blogowych spostrzeżeń, zachęcam Was do przeczytania wpisu "Co Ty wiesz o blogowaniu?" autorstwa Marty W. Genialnie napisany tekst, zawarte jest w nim wszystko to, o czym ja zapomniałam, albo wolałam pominąć..

Dziś chciałabym przedstawić Wam te blogi, które są popularne, mega popularne, szalenie popularne, czy też w końcu - są klasykami. I może słowo "przedstawić" brzmi tu nieadekwatnie, bo większość poniższych pozycji jest znana niemal każdemu, kto orientuje się, co w trawie piszczy ( uświadomcie mnie, jesli się mylę).
W każdym bądź razie wybrałam tych polskich autorów, którzy, moim skromnym zdaniem, cały czas są wierni sobie, autentyczni, robią to, co do nich należy. Te miejsca w Sieci uwielbiam, systematycznie odwiedzam i podziwiam za każdym razem, gdy jest mi dane popatrzeć i poczytać.

(* wszystkie obrazki są własnością twórców opisywanych blogów, zostały podlinkowane i prowadzą do poszczególnych stron www.)

1. Wawrzyniec Prusky.

Młodsi blogerzy mogą WP nie kojarzyć, ponieważ przestał regulanie pisać w 2009 roku. Wawrzyniec Prusky to bodajże pierwszy polski bloger, który wydał książkę z fragmentami opowieści, dostępnej pod powyższym adresem. W czasach, gdy zaczynałam przygodę z pisaniem, ten koleś był swoistym guru. I słusznie. Blog czyta sie jak powieść, a jedynym grożącym na tej stronie niebezpieczeństwem jest notoryczne opluwanie monitora. Ze śmiechu. Co więcej - WP można nazwać jednym z pierwszych blogerów "parentingowych" - mimo, że wtedy jeszcze nikt tej nazwy nie używał.


2. Matka Sanepid.




MS to moje osobiste guru, jeśli chodzi o pisanie o dzieciach. Jest bezbłędna, jej poczucie humoru trafia do mnie w stu, a może nawet dwustu procentach - poprawia nastrój, pozwala złapać dystans do problemów dnia codziennego, szczególnie tych związanych z macierzyństwem. 


3. Moje Wypieki.



To juz zupełnie inna kategoria - kulinarna. Z dokonań Pani Doroty korzystam, gdy chcę upiec coś, co da mi stuprocentową pewność, że:
- uda się
- będzie smaczne.
I nigdy się nie zawiodłam. Podziwiam jej talent kulnarny. Podziwiam te cuda, które wychodzą spod jej ręki i czasem po prostu przeglądam poszczególne strony, aby nasycić oczy. Dla mnie ewenement! Prawdziwy diament!


4.  One Little Smile.




Blog zupełnie inny od poprzednich - lifestylowy. Paula pisze o wszystkim, co ją interesuje - począwczy od przeglądu nowości w znanych sieciówkach, przez przepisy kulinarne, po tworzenie prostej grafiki wektorowej. Zresztą sama grafika bloga jest tak wysmakowana, że koi moje oczy i powoduje uśmiech na twarzy. U Pauli lubię to, że bloguje z ogromną pasją. I to naprawdę widać!


5. Kantorek Katjuszki.
Muszę przyznać, że początkowo bardzo nieufnie podeszłam do Katjuszki i jej Kantorka. Zajrzałam z ciekawości, potem jeszcze i jeszcze raz... No i się zakochałam. Zewsząd bije fotograficzne piękno. Ten blog jest dowodem na to, że nie trzeba wiele pisać, by opowiedzieć o emocjach. 

Istnieje oczywiście jeszcze wiele, wiele innych... Nie byłabym w stanie wymienić i opisać wszystkich. Ciekawa jestem natomiast Waszych ulubionych miejsc w blogosferze, takich "naj", takich, których odwiedzanie sprawia Wam wyjątkową przyjemność. Piszcie! ;-)




wtorek, 14 stycznia 2014

Bloger kontra bloger.

Niewielu z Was, Moi Drodzy Czytelnicy, wie, że pięć lat przypadających na naukę w szkole wyższej spędziłam, wgłębiając się w socjologiczne zawiłości. No cóż, przynajmniej próbowałam się w nie zagłębić, bo ogrom teorii czasem mnie po prostu przerastał i przegrywał z sennością lub zwyczajną nudą. Pisałam jednak dwie prace dyplomowe. Jedna dotyczyła świadomości ówczesnych nastolatków na temat HIV/AIDS, druga - zachowań seksualnych studentek :-) W socjologii bowiem najfajniejsze jest to, że można napisać o wszystkim - byle dotyczyło ludzi. 

Dziś jednak wybrałabym zupełnie inny temat. Napisałabym o Was, o nas, o nich... O blogosferze. Bo to popularne w ostatnich latach zjawisko zaczęło się dość niepostrzeżenie zmieniać. 
A może nie? Może to, o czym myślę, istniało już dawno? Ciemna strona tej społeczności. Oczywiście pierwsze, co przychodzi na myśl to hejterstwo, ostatnimi czasy wszechobecne. Podobno ilością hejterów mierzy się nawet popularność blogera i jego twórczości. Choć w walce z takim hejt-uparciuchem nie ma najmniejszej nawet frajdy.

Jest jednak coś, co ostatnio rzuca się w me oczy ze zdwojoną siłą. Chodzi o podziały w blogosferze, na tych 'lepszych' i 'gorszych', na 'zwykłych' i tych 'wow'. Na piszących z przyjemnością i pasją oraz tych zaciekle walczących o popularność.  Oczywiście, istnieje wiele MEGApopularnych blogów, które są tworzone sercem i napisane tak, że ja sama mogłabym jedynie pomarzyć o podobnej lekkości pióra i płodności literackiej. Jednak pewna część blogosfery ewoluuje w niebezpieczną stronę swoistego 'celebryctwa'. Czy przesadzę, jeśli wspomnę też o pewne rodzaju sprzedajności? 

Czy mi to przeszkadza? Nieszczególnie, bo czytam to, co lubię. Na to, czego nie toleruję, czasem zerkam z ciekawości. Jednak smuci mnie taki obrót sprawy, bo z pisaniem w sieci identyfikuję się już od prawie dekady. I jeśli ktoś kiedyś wpadnie na pomysł zbadania obiektu mej irytacji i opisania tego choć paranaukowo, to ja bardzo proszę o jeden egzemplarz na własność.