niedziela, 5 stycznia 2014

Uspołecznić się.

Źródło
Mimo, że właściwie przeszliśmy już do porządku dziennego nad faktem, iż mamy rok 2014 i o świąteczno-noworocznych  baletach zaczynamy zapominać, ja chciałam dziś wrócić na chwilę pamięcią do sylwestrowej nocy. Nocy, która dość nieoczekiwanie z kolejnej spędzonej w domu przed TV zmieniła się w szampańską zabawę i stała się fantastyczną inspiracją do zmian na lepsze.

"Co się stało?" - zapytacie. Może Was trochę rozczaruję. Bo tak naprawdę żaden przełom nie nastąpił, prócz tego w mojej głowie. Wyszłam z mężem na imprezę. Do znajomych. Jego znajomych, bo ja tak naprawdę wszystkich zobaczyłam po raz pierwszy. A po kwadransie czułam się jak ryba w wodzie.

Spotkałam ludzi, z rozmowy z którymi czerpałam prawdziwą przyjemność. Z panią domu piłam szampana w kuchni, po ciemku, oglądając sypiące się za oknem fajerwerki. Już dawno nie było mi tak dobrze. I szybko zdałam sobie sprawę, że to brak kontaktu z ludźmi tak mnie ostatnio depresyjnie nastroił. Pozbawił tej pozytywnej energii, której przecież zawsze miałam w nadmiarze. Po raz kolejny potwierdza się, że to drugi człowiek motywuje i inspiruje najbardziej. 

Dlatego obiecałam sobie, że zwalczę bariery ciężkiego wózka, czy lęku przed podróżowaniem autem po centrum miasta (remonty, remonty...i wieczne korki), pokonam wewnętrzne ograniczenia i będzie mnie więcej wśród ludzi, choćby z dzieciem pod pachą. I kosztem mniejszej (jeszcze mniejszej?) obecności online. W końcu czas, by na nowo się zsocjalizować, uspołecznić i powoli szykować do zawodowej reaktywacji... 
Trochę boję się tej zmiany, ale i cieszę z niej jednocześnie. Bo człowiek jest jednak istotą społeczną. Tak przynajmniej uczyli mnie na studiach, a ja się z tym stuprocentowo zgadzam. I pozwolę sobię na ten luksus bycia z ludźmi i dla ludzi, bo w czterech ścianach najzwyczajniej się duszę....

piątek, 3 stycznia 2014

9 miesięcy!

Waga: ok. 9000g
Wzrost: ok.74cm
Rozmiar ubranek: 80
Zęby: 1 (nareeeeszcie!)

Świąteczno-noworoczne tematy zdominowały ostatnio moje posty, a tu przecież główna bohaterka Drugiego etatu skończyła 1 stycznia całe okrągłe 9 miesięcy. Ten miesiąc nie był dla nas łatwy jeśli chodzi o okoliczności przyrody i inne czynniki zewnętrzne, jednak Gaba zachwycała, zaskakiwała i powodowała, że na naszych twarzach co i rusz malowało się zdumienie. 

Dyskomfort związany z wyżynaniem się pierwszego ząbka nie zniechęcił dziecia do coraz intensywniejszego rozwoju i eksplorowania świata. Pierwsze nieśmiałe kroczki przy meblach czy w łóżeczku były ważne, ale zostały jednak zepchnięte na drugi plan przez niesamowity rozwój pamięci i zdolności kojarzenia. Jednym słowem, dziecko nasze zaczęło być inteligentne! I to jest coś, co przepełnia prawdziwą dumą i szczęściem ;-))

A w telegraficznym skrócie - dziewiąty miesiąc przyniósł, co następuje:
  • "Mamamamamma" ciągle jest hitem, jeśli chodzi o rozmowy. Tak naprawdę wszystko może być nazwane teraz "mamama", ewentualnie "ooooo" albo "uuuu".
  • Nadal też najaktywniejszy jest palec wskazujący ręki prawej. Paluszek ten wskazuje wszystko, co w danej chwili się dziecku podoba ;-)
  • Pięknie idzie nam kojarzenie nazw z osobami i przedmiotami. Gaba potrafi pokazać paluszkiem, gdzie jest mama, tata, babcia, dziadek, piesek, miś, czy choinka. Bezbłędnie wie, gdzie w pokoju znajduje się "światełko" i gdzie to światełko należy włączyć lub zgasić. 
  • Stoi właściwie wszędzie gdzie się da, najczęściej przytrzymując się czegoś (lub kogoś) jedną ręką. Nieśmiało też próbuje się przemieszczać w łóżeczku lub przy meblach - a raczkując, niemal biega...
  • Tańczy, gdy usłyszy muzykę... 
  • Za to z dwóch drzemek w dzień zrobiła nam się praktycznie już jedna. Ewentualnie dwie bardzo krótkie. A czasem bywa to jedynie 40-50 minut dziennie...
  • No i nauczyła się pluć jedzeniem. I to akurat fajne nie jest!

Powiem Wam, że obserwowanie Gaby i codzienny kontakt z nią sprawia mi coraz więcej przyjemności. Codziennie jestem w szoku, że taki mały człowiek potrafi już tak wiele. Dlatego z zapartym tchem czekam na kolejny miesiąc. 

czwartek, 2 stycznia 2014

Nowy Roku!


Nareszcie jesteś. Nie będę udawać - czekałam na Ciebie z nieśmiałą nadzieją, że będziesz lepszy od 2013, który był wprawdzie totalnie wyjątkowy, ale nie należał do najłatwiejszych. 
Mam co do Ciebie pewne plany... Nie wiem, czy uda mi się zrealizować choć połowę, ale na pewno będę się starać. 

Chcę abyś był dla mnie rokiem samorealizacji i próbą pogodzenia pracy zawodowej z radosnym macierzyństwem. Chcę, abyś był rokiem spełnienia, nowych pomysłów i wytężonej pracy, ale także przyjemności, zdrowia i urody. Co zamierzam?

1. Zadbać o siebie i swoje potrzeby - o zdrowe i piękne ciało, nową garderobę.. Ale także o komfort psychiczny i emocjonalny.
2. Znaleźć pomysł na siebie w tym całym bałaganie. Tak, bym mogła poczuć, że realizuje siebie. 
3. Uporządkować otoczenie i swoje wnętrze. Poczuć spójność z samą sobą oraz z otaczajacymi mnie ludźmi, przedmiotami i wnętrzami. I dążyć do tego, by tworzyć pozytywną energię i taką też się otaczać.
4. Nauczyć się traktować życie jako jeden wielki proces twórczy. 
5. Być dobrą matką, dobrą żoną, dobrą córką, dobrą przyjaciółka, dobrym pracownikiem i dobrym człowiekiem.

Tak, wiem, zaśmiejesz się teraz, że planować mogę sobie choćby lot na Księżyc. Podejrzewam, że nie do końca we mnie wierzysz. Ale za to ja mocno wierzę w Ciebie i siebie. Niech nam się powiedzie ten ambitny plan! Choćby dla odrobiny własnej satysfakcji. Dobranoc.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

2013

Lubicie ten moment, gdy coś się kończy, coś zaczyna i wzbiera nadzieja na nowy lepszy czas? Koniec roku jest dla mnie zawsze pewnym przełomem, chwilą rozliczenia z tym, co było i próbą zrealizowania nowych planów.

Rok 2013 niewątpliwie minął mi dzieciowo. Mogłabym smęcić i zanudzać, albo wpadać w zachwyt nad istotą macierzyństwa. W obu przypadkach byłoby monotematycznie. Postanowiłam więc podsumować ten rok inaczej.
Nie robiąc tego. Bo tak naprawdę nie działo się w zasadzie nic, co byłoby niezwiązane z Gabą. Pisząc oodsumowanie powieliłabym tylko to, co na blogu już jest. Bo powiedzmy sobie szczerze - życie matki niemowlęcia jest pełne wyzwań i niespodzianek, ale patrząc na nie z  dystansem, nie dzieje się w tym życiu zbyt wiele. Pierwszy rok jest najważniejszy. Jest dla dziecka. Dopiero później można sobie pozwolić na odrobinę luzu...

Dlatego życzę sobie i wszystkim Kobietkom, które zostały mamami w tym kończącym się roku, abyśmy w 2014 mogły się realizować, prowadzić życie towarzyskie i bawić nie tylko klockami i grzechotkami. I byśmy nadal były przy tym cudownymi mamami. A wszystkim Wam życzę spełnienia. I pięknego rozkwitu w blogosferze.


sobota, 28 grudnia 2013

Wyprzedażowa masakra.

Jak co roku o tej porze zaczynają się poświąteczne wyprzedaże. Istny szał i masakra. Pewnie część z Was z zapałem biegnie do galerii handlowych, by w promocyjnych cenach obkupić nie tylko siebie, ale i całą rodzinę. I ja mam co roku taki zamiar. Dopóki nie znajdę się w jednym z przybytków zakupowej rozpusty.

Po raz kolejny stwierdzam, że tego typu atrakcje nie są dla mnie. Już wjeżdżając na parking robi mi się słabo. Wolnych miejsc brakuje do tego stopnia, że obstawione są wszystkie krawężniki i pasy zieleni. A potem jest już tylko gorzej.

piątek, 27 grudnia 2013

I po świętach.


Kochani! Ostatnie dni były tak szalone, że nie miałam nawet okazji, by złożyć Wam świąteczne życzenia. Zabiegana byłam chyba jeszcze bardziej niż w zwykły dzień roboczy ;-) Ale przynajmniej się nie objadłam... aż tak bardzo.. Teraz na szczęście jesteśmy już w domu, święta się kończą, dziecko padło ze zmęczenia i nadmiaru wrażeń, a w ciągu kilku dni mamy nadzieję powitać pierwszy ząbek. Skubaniec wybrał sobie akurat okołoświąteczny czas na bezlitosne wyżynanie. Ale nic to. Najgorsze już z nami.

A jak Wam minęło Boże Narodzenie? Ciekawa jestem, czy komuś powiększyła się w tym czasie rodzina... ;-)) Bo co do prezentów nie mam wątpliwości - połowa z Was pewnie śmiało mogłaby teraz otworzyć sklep zabawkami...

niedziela, 22 grudnia 2013

Wyniki konkursu!

Wiecie co? Nie spodziewałam się, że będzie aż tak trudno wybrać zwyciężczynie naszego konkursu. Uczestniczek było 16, a odpowiedzi tak chwytające za serce, że z prawdziwym bólem decydowałam, komu "się należy", a "komu nie". I tak - zamiast jednej czy dwóch, jest aż 5 nagrodzonych!

Czym się kierowałam? Wybaczcie, ale niczym obiektywnym... Po prostu wybrałam te odpowiedzi, które ujęły mnie najbardziej.

piątek, 20 grudnia 2013

Rozliczenie z jesiennych celów.

Źródło
Dokładnie trzy miesiące i dwa dni temu spisałam na blogu 10 jesiennych celów - dziś przyszedł dzień, w którym należałoby się z nich rozliczyć....

Jak mi poszła realizacja?

Ogólnie rzecz ujmując, mogło być lepiej. Niektóre postanowienia spaliły na panewce, inne udało się zrealizować tylko częściowo.. Chyba są nawet takie, które wykonałam w 100%-ach, ale stanowią zdecydowaną mniejszość. 

czwartek, 19 grudnia 2013

Przedświąteczne wietrzenie szafy.

Różne pomysły mają ludzie, wpadający w przedświąteczny szał porządków. My postanowiliśmy przewietrzyć nieco dzieciową szafę, bo miejsca w niej coraz mniej i mniej... a większość ciuszków to oczywiście takie, z których Gaba już dawno wyrosła. Trochę mi szkoda, by te ubranka leżały i niszczały, bo tak naprawdę nie wiadomo, ile czasu minie, zanim założy je kolejne nasze dziecko. A może się też okazać, że spódniczki i wszystkie odcienie różu absolutnie nie będą się nadawać ;-)

wtorek, 17 grudnia 2013

4 dni!

Dosłownie 5 minut temu mój ślubny przytachał do domu piękną, żywą choinkę!! Ale zapach....mmmm.....


A ja przypominam, że zostały jeszcze tylko 4 dni na wzięcie udziału w konkursie ;-)

Fakt, trzeba trochę się wysilić, przypomnieć sobie to i owo...ale myślę, że warto!

Szczegóły znajdziecie, klikając w banerek poniżej:


Życzę Wam weny!! I najlepszych pomysłów ;-)