Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do formy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do formy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2013

Matka zazumbowana!

       Zapewne większość z Was słyszała już o fitnessowo-tanecznym hicie ostatnich lat- Zumbie. Ja długo nosiłam się z zamiarem sprawdzenia, o co tyle hałasu, ale nigdy nie miałam ani na tyle odwagi, ani szczęścia by trafić na wolne miejsce w grupie. Tak, tak... Na początku trzeba było zapisywać się co najmniej z miesięcznym wyprzedzeniem. I rzadko zdarzało się, by w ostatniej chwili ktoś zrezygnował i zwolnił miejsce. 
Teraz jednak tego typu zajęcia można spotkać w większości centrów sportowych, które oferują grupowe spalanie kalorii przy muzyce. Ponieważ na weekend wybrałam się do rodziców, postanowiłam odwiedzić mój stary klub fitness, którego przed zajściem w ciążę byłam częstą bywalczynią. Teraz mogę śmiało dołączyć do wielbicieli Zumby. Dawno już nie czułam się taka zmęczona i... szczęśliwa ;-)



        O co w tym wszystkim chodzi? Zumba jest połączeniem elementów tańca i aerobiku, łatwych kroków i szybkiego (nieraz i szalonego!) tempa. A wszystko w latynoamerykańskich rytmach, stwarzających atmosferę dobrej zabawy, gwarantującej energetyczego kopa i spory ubytek kalorii. Wygląda to mniej więcej tak:


        Za to człowiek po godzinie zajęć wygląda już nieco gorzej... Moja twarz przybrała kolor soczystego buraka i pozostała taka jeszcze przez ponad godzinę. Płuca i gardło pobolewały mnie trochę dłużej. Koszulka była tak mokra od potu, że mogłaby z niej coś spokojnie wycisnąć. Za to zakwasów - BRAK. I to jest szalenie piękne, bo nie ma nic gorszego od  nieznośnego bólu mięśni następnego dnia.

       Komu mogę polecić Zumbę? Przede wszystkim tym osobom, które chciałyby poprawić kondycję, spalić tłuszczyk, ale nie lubią "pompowania" i "wyciskania", tak jak ja. Z doświadczenia wiem, że większość klubów fitness oferuje zajęcia takie jak TBC czy Shape, bazujące na powtarzającej się serii ćwiczeń (patrz - Ewa Chodakowska). Tutaj mamy zupełnie inny typ aktywności, bardziej zbliżony do szaleństwa w dyskotece niż męczeniu brzuszków i pompek. W moim grafiku Zumba na pewno zagości na stałe, choćby te dwa razy w tygodniu. I mam nadzieję, że efekty będzie widać już wkrótce!

sobota, 31 sierpnia 2013

FITpostanowienia...

        No i się sprawa rypnęła.

       Jakies półtora miesiąca temu, a dokładnie o tu, publicznie obiecywałam wyciskać z siebie siódme poty, by wrócić i do wagi, i do równowagi. Skończyło się na trzech godzinach jogi. A potem zawsze była jakaś wymówka. Przecież wiecie same, jak trudno mamie niemowlęcia wyrwać się samej z domu ;-) Efekt jest taki, że najpierw schudłam kilogram, a potem przybrałam półtora. Sukces jak cholera. Tylko się pochlastać.
     Na szczęście pierwszy września to data podwójnie motywująca - zawsze będzie mi się kojarzyć z początkiem czegoś nowego. Zwłaszcza, że poprzednią moją przygodę z fitnessem (bardzo zresztą udaną) rozpoczynałam właśnie we wrześniu. Od jutra nie ma wymówek, pracuję nad sobą każdego dnia! A żeby się uwiarygodnić, zaczęłam ćwiczyć już dziś. A co! 

      Żeby nie zaśmiecać głównego bloga postami przepełnionymi narzekaniem, jak bardzo mi się nie chce, tudzież obwieszczeniami, że schudłam 50 dag w miesiąc, pojawiła się na górze nowa podstrona. Jeśli kogokolwiek będzie interesować, jak mi idzie - zapraszam. Ale zapewniam, że spektakularnych efektów nie będzie. To z pewnością nie zapowiada się na "jak schudłam 30 kg w 2 miesiące". Mam jednak nadzieję, że wraz z moim powrotem do pracy wiosną 2014 będę mogła spokojnie wcisnąć się w moje przedciążowe ubrania. Na razie jednak spodnie wchodzą mi do połowy uda ;-)

       No nic. Mówię sobie, że dam radę. W poniedziałek zaczynam dzień od podreptania na fitness dla mam z małymi dziećmi. Ciekawa jestem ich bardzo. Oczywiście Gaba będzie tam razem ze mną, w wózku lub na macie. Mam nadzieję, że nowe miejsce jej się spodoba i spokojnie da mi poćwiczyć. 
Czy któraś z Was brała udział w takich zajęciach? Podobały się Wam? Przyniosły efekty? Swoimi doświadczeniami podzielę się, mam nadzieję, już wkrótce. Oby tylko było czym się pochwalić...