Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachowaj spokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zachowaj spokój. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2014

To nie jest dziecko na nasze nerwy.

Czy masz ostatnio wrażenie, że Twoje dziecko marudzi bez powodu? A może takie marudzenie trwa od dłuższego czasu? Stań przed lustrem i spójrz sobie w oczy. To w Tobie może tkwić problem.


Sprawdziłe(a)ś już wszystko. To nie skok rozwojowy, to nie zęby, to nie przeziębienie ani alergia. Twoje dziecko jest najedzone, wyspane i przewinięte. Powinno być wcieleniem radości i beztroski! Natomiast przed Tobą siedzi, leży, stoi, chodzi, raczkuje i/lub pełza mała maruda. Uśmiech pojawia się na tej małej buzi dość rzadko. A jeśli już, to na krótko. Płacze, krzyczy, niecierpliwi się i kłóci z Tobą. I na co drugie zdanie reaguje negatywnie. Coś mu jest!

A co jest Tobie?


Źródło


Zauważyliście, ile razy padła już w tym tekście odmiana zaimka "ty"? No właśnie... Bo ten post wcale nie traktuje o Twoim dziecku, a o emocjach, które mu przekazujesz.

Twoja latorośl doskonale odczuwa Twoje emocje, nastroje, humory. Tak, fochy, smutki i wkurwienie też. Nie ukryjesz tego przed nim. Ono wie. Bo jest częścią Ciebie i jest człowiekiem, a rozumie o wiele więcej, niż możesz przypuszczać. Ja o tym już wiem, bo niestety, dość dotkliwie tę dziecięcą rozumność odczułam.

Przytoczę Ci pewien przykład z naszego życia rodzinnego. Jakiś czas temu mieliśmy ze Ślubnym wyjątkowo trudny czas, jak to w małżeństwie. Tym razem jednak negatywnych emocji między nami było naprawdę sporo, atmosfera była tak gęsta, że w powietrzu można było pranie wieszać. O ironio, nasze pogodne, uśmiechnięte dziecko, było w tych dniach potwornie marudne. Nie pasowało jej nic - ani zabawy, ani jedzenie, ani nawet noszenie na rękach. Podejrzewałam już wtedy, co jest przyczyną takiego zachowania. Pewności nabrałam w momencie, gdy milczący do tej pory Ślubny zawołał Gabę, chcąc się z nią pobawić. I wiecie co? Nie chciała się zbliżyć na odległość mniejszą niż metr.

Kilka godzin później, gdy kryzys został ostatecznie zażegnany, dziecko nasze zobaczyło tatę i z okrzykiem radości poraczkowało wprost w jego ramiona. Zachowanie córki zmieniło się diametralnie. Oboje przeżyliśmy niezły szok. 

No cóż.. Jeśli chcesz mieć w domu pogodnego malucha, po prostu nie możesz być nerwowy(a). Nie twierdzę, że jest to łatwe - wyszłabym na kłamczuchę i hipokrytkę. Tego po prostu trzeba się nauczyć, bo odrobina luzu jest niezbędna, dla Waszego wspólnego dobra. Maluch będzie radosny i zadowolony, a Ty, o dziwo, będziesz mieć więcej spokoju i czasu dla siebie. Staraj się tylko myśleć pozytywnie, dużo i szczerze uśmiechać, mówić do dziecka głosem pełnym radości. A gdy się z nim bawisz, rób to całą(ym) sobą, nie myśl wtedy, że ziemniaki trzeba obrać i wyprasować stertę ubrań. Niech to będzie mentalny odpoczynek i dla Ciebie.

Wiem, że to brzmi jak wywód Superniani, której zresztą nie trawię, ale.. no cholera, to działa! Dziecię moje osobiste było testerem i może potwierdzić.

Aaaa! I jeszcze jedno! Gdyby Ci przypadkiem przyszło do głowy, żeby zaplanować sobie dzień i ściśle trzymać się tego planu, a przy okazji stresować się prosząc w duchu własne dziecko, by było grzeczne i odbyło dłuższą drzemkę - wiedz, że prawie na pewno zaliczysz porażkę. Malucha oszukać się nie da. On wie, że coś się dzieje!