Czy masz ostatnio wrażenie, że Twoje dziecko marudzi bez powodu? A może takie marudzenie trwa od dłuższego czasu? Stań przed lustrem i spójrz sobie w oczy. To w Tobie może tkwić problem.
Sprawdziłe(a)ś już wszystko. To nie skok rozwojowy, to nie zęby, to nie przeziębienie ani alergia. Twoje dziecko jest najedzone, wyspane i przewinięte. Powinno być wcieleniem radości i beztroski! Natomiast przed Tobą siedzi, leży, stoi, chodzi, raczkuje i/lub pełza mała maruda. Uśmiech pojawia się na tej małej buzi dość rzadko. A jeśli już, to na krótko. Płacze, krzyczy, niecierpliwi się i kłóci z Tobą. I na co drugie zdanie reaguje negatywnie. Coś mu jest!
Zauważyliście, ile razy padła już w tym tekście odmiana zaimka "ty"? No właśnie... Bo ten post wcale nie traktuje o Twoim dziecku, a o emocjach, które mu przekazujesz.
Twoja latorośl doskonale odczuwa Twoje emocje, nastroje, humory. Tak, fochy, smutki i wkurwienie też. Nie ukryjesz tego przed nim. Ono wie. Bo jest częścią Ciebie i jest człowiekiem, a rozumie o wiele więcej, niż możesz przypuszczać. Ja o tym już wiem, bo niestety, dość dotkliwie tę dziecięcą rozumność odczułam.
Przytoczę Ci pewien przykład z naszego życia rodzinnego. Jakiś czas temu mieliśmy ze Ślubnym wyjątkowo trudny czas, jak to w małżeństwie. Tym razem jednak negatywnych emocji między nami było naprawdę sporo, atmosfera była tak gęsta, że w powietrzu można było pranie wieszać. O ironio, nasze pogodne, uśmiechnięte dziecko, było w tych dniach potwornie marudne. Nie pasowało jej nic - ani zabawy, ani jedzenie, ani nawet noszenie na rękach. Podejrzewałam już wtedy, co jest przyczyną takiego zachowania. Pewności nabrałam w momencie, gdy milczący do tej pory Ślubny zawołał Gabę, chcąc się z nią pobawić. I wiecie co? Nie chciała się zbliżyć na odległość mniejszą niż metr.
Kilka godzin później, gdy kryzys został ostatecznie zażegnany, dziecko nasze zobaczyło tatę i z okrzykiem radości poraczkowało wprost w jego ramiona. Zachowanie córki zmieniło się diametralnie. Oboje przeżyliśmy niezły szok.
No cóż.. Jeśli chcesz mieć w domu pogodnego malucha, po prostu nie możesz być nerwowy(a). Nie twierdzę, że jest to łatwe - wyszłabym na kłamczuchę i hipokrytkę. Tego po prostu trzeba się nauczyć, bo odrobina luzu jest niezbędna, dla Waszego wspólnego dobra. Maluch będzie radosny i zadowolony, a Ty, o dziwo, będziesz mieć więcej spokoju i czasu dla siebie. Staraj się tylko myśleć pozytywnie, dużo i szczerze uśmiechać, mówić do dziecka głosem pełnym radości. A gdy się z nim bawisz, rób to całą(ym) sobą, nie myśl wtedy, że ziemniaki trzeba obrać i wyprasować stertę ubrań. Niech to będzie mentalny odpoczynek i dla Ciebie.
Wiem, że to brzmi jak wywód Superniani, której zresztą nie trawię, ale.. no cholera, to działa! Dziecię moje osobiste było testerem i może potwierdzić.
Aaaa! I jeszcze jedno! Gdyby Ci przypadkiem przyszło do głowy, żeby zaplanować sobie dzień i ściśle trzymać się tego planu, a przy okazji stresować się prosząc w duchu własne dziecko, by było grzeczne i odbyło dłuższą drzemkę - wiedz, że prawie na pewno zaliczysz porażkę. Malucha oszukać się nie da. On wie, że coś się dzieje!
Kilka godzin później, gdy kryzys został ostatecznie zażegnany, dziecko nasze zobaczyło tatę i z okrzykiem radości poraczkowało wprost w jego ramiona. Zachowanie córki zmieniło się diametralnie. Oboje przeżyliśmy niezły szok.
No cóż.. Jeśli chcesz mieć w domu pogodnego malucha, po prostu nie możesz być nerwowy(a). Nie twierdzę, że jest to łatwe - wyszłabym na kłamczuchę i hipokrytkę. Tego po prostu trzeba się nauczyć, bo odrobina luzu jest niezbędna, dla Waszego wspólnego dobra. Maluch będzie radosny i zadowolony, a Ty, o dziwo, będziesz mieć więcej spokoju i czasu dla siebie. Staraj się tylko myśleć pozytywnie, dużo i szczerze uśmiechać, mówić do dziecka głosem pełnym radości. A gdy się z nim bawisz, rób to całą(ym) sobą, nie myśl wtedy, że ziemniaki trzeba obrać i wyprasować stertę ubrań. Niech to będzie mentalny odpoczynek i dla Ciebie.
Wiem, że to brzmi jak wywód Superniani, której zresztą nie trawię, ale.. no cholera, to działa! Dziecię moje osobiste było testerem i może potwierdzić.
Aaaa! I jeszcze jedno! Gdyby Ci przypadkiem przyszło do głowy, żeby zaplanować sobie dzień i ściśle trzymać się tego planu, a przy okazji stresować się prosząc w duchu własne dziecko, by było grzeczne i odbyło dłuższą drzemkę - wiedz, że prawie na pewno zaliczysz porażkę. Malucha oszukać się nie da. On wie, że coś się dzieje!
