Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moim małym odkryciem kosmetyczno-leczniczym. Krem wybrany trochę przypadkowo, przed wyjazdem na wakacje, z braku recepty na maść witaminową, którą pediatra przepisuje Gabie na alergiczne zmiany skórne.
Teraz myślę sobie, jakie to szczęście, że zabrakło nam tej recepty ;-) Zorientowaliśmy się dzień przed wyjazdem, że sucha skóra bez żadnego smarowidła nie przetrwa, w dodatku jak na złość pojawiły się krostki i łuszcząca się skóra na brzuszku. W aptece wypatrzyliśmy Atoperal Baby, za tubkę 50 ml zapłaciliśmy ok. 20 zł.
Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.adamed.com.pl
Podeszłam do tego zakupu z rezerwą, ale zupełnie niepotrzebnie. Efekt okazał się zadziwiający - po trzech dniach smarowania dwa razy dziennie zmiany na buzi zaczęły znikać. Minęło półtora tygodnia, a po czerwony suchych placach nie ma śladu. Obecnie "doleczamy" skórę na łokciach i brzuszku, ale to kwestia kilku dni. Policzki Gaby są gładziutkie jak nigdy dotąd (serio!), nie ma też już na nich śladów po zadrapaniach. Najwidoczniej buźka przestała swędzieć. Ufff....
Teraz tylko śmieję się, że alergolog na czwartkowej wizycie nie uwierzy nam w jakąkolwiek alergię ;-) A krem polecam szczerze ( i nie, to nie jest wpis sponsorowany!). Dodam jeszcze, że zapach ma delikatny i bardzo przyjemny i tak jak Gaba nie lubi być smarowana żadnymi specyfikami, tak tutaj poddawała się zabiegom bez najmniejszego sprzeciwu. Z ogólnego efektu jestem na tyle zadowolona, że na pewno wypróbuję inne kosmetyki tej serii. Choć mam cichą nadzieję, że nie będzie to potrzebne...
