Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą absurdy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 lutego 2014

Masturbator z odkurzacza.

Taką właśnie frazę znalazłam ostatnio w rubryce "wyszukiwane słowa kluczowe" w bloggerowych statystykach. Nie, nie, nie przecierajcie zdumionych oczu. Dobrze przeczytaliście tytuł. Masturbator z odkurzacza na blogu parentingowym. Obok niemowlęcych kupek, przecierów jabłkowo-bananowych i macierzyńskiej bezinteresownej miłości.
Skandal! Patologia! Chyba zapadnę się pod ziemię w swojej pruderyjności. Albo prędzej mnie odkurzacz wessie, do końca. 

Zaciekawiła mnie ta fraza. Niewiele myśląc, wpisałam ją w swojego osobistego Pana Googla i szlag mnie jasny trafił. No co? Nie miał prawa?


Jak Wy sobie wpiszecie to też Wam wyskoczy! A wszystko przez jedną Katarkową recenzję. 

Ja do masturbatorów nic nie mam. Ale gryzło mi się to z wizją i misją bloga, tak więc chodziłam, myślałam i w końcu wychodziłam i wymyśliłam. Czas, by poszerzyć działalność, poszaleć z tematyką i wyjść w końcu z tych pieluch, bo dzieć mi już dorasta, biega po mieszkaniu i całkiem sprawnie korzysta z nocnika. Nie zdziwcie się więc, gdy przyjdzie Wam czytać o szaleńcach, lakierach do paznokci i nawróconych prostytutkach. No dobra, z tymi lakierami to już przesadziłam. Ale cała reszta jest możliwa.

Gabulec się zgodził. Nie za darmo oczywiście, bo musiałam przekupić ją chałką z masłem, ale po drugiej kromce przestała protestować. Także sprawa się rypła. 

To teraz chcecie post o zabawkach erotycznych, czy mam napisać coś więcej o tym odkurzaczu?