sobota, 5 kwietnia 2014

Dlaczego na bank mam przechlapane?

Wszyscy ją ostrzegali, wszyscy. Ale, że matka jest najmądrzejsza, to upierała się przy swoim. Myśl kiełkowała w jej głowie od dawna. W końcu jednak zmęczyło ją dalsze czekanie i wstrzymywanie się o kolejne tygodnie. Któregoś dnia po prostu to zrobiła. Przekroczyła próg sklepu papierniczego i ... kupiła dziecku kredki...



Wiecie, po jakim czasie od wręczenia dziecku świecówek pożałowałam swojej decyzji? Tak, po czasie krótkim. BARDZO krótkim. Bo okazało się, że roczna Gaba wcale nie jest zainteresowana tworzeniem kolorowych malowideł na białych kartach bloku technicznego. Nie jest ani trochę zachwycona ich kolorami, tajemniczymi właściwościami, ani możliwością rozwijania swojego talentu plastycznego! Z kredkami bowiem najlepiej biega się po mieszkaniu, nieopatrznie zostawiając grube krechy na ścianach, meblach i wykładzinie.. Fenomenalnym zajęciem jest również rzucanie kredek na podłogę, gdy siedzi się w wysokim krzesełku, przeznaczonym nie tylko do karmienia. Ale o dziwo bawi ją również wkładanie świecówek do pudełka.. by ponownie wyjąc i zacząć  rzucać na podłogę ;-))

Dość szybko dziecię me zaczęło samo domagać się kredek i papieru. Pokazuje paluszkiem na półkę z kolorowym pudełeczkiem i nieustępliwie krzyczy, co ma chyba oznaczać, że "chce". Nieporadnie kreśli pierwsze punkty na kartce, ale kredkę trzyma w ręku prawidłowo, jak dorosła. Cieszy się, gdy zobaczy śmieszną postać narysowaną przez matkę. Ogląda, próbuje złamać, posmakować... i rzuca, rzuca, rzuca... Jak kiedyś Ślubny przyjrzy się ścianie przy której stoi krzesełko, to się za głowę złapie.. Ojojoj....

Ale dla takiego widoku można przecież poświecić kilka minut i trochę zielonej farby... No zobaczcie sami!











_______ Polub nas na Facebooku! ;-)

17 komentarzy:

  1. Bo to najlepsza zabawa, jeszcze przyjdzie etap upiekszania ścian, ja przez to malowałam ściany co pół roku, ale najważniejsze jest, że dziecko ćwiczy, moi chłopcy jak połamali kredki wtedy okruszkami malowali na ścianach wzorki...teraz nie maluja w ogóle...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu trzeba będzie zainwestowac w zmywalną farbę i problem z głowy ? :)

      Usuń
  2. Ale miała radochę!!!!:) Młody tylko rzuca kredkami, póki co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzucanie jest szczególnie pociągające :D

      Usuń
  3. Ja kupiłam 3 opakowania świecówek w nadziei, że w końcu zostaną użyte we właściwy sposób. Kiedy mi Isia połamała 3 opakowanie wyciągnęłam moje stare kredki. Przynajmniej jak złamie to można nastrugać :D Choć i tak nie przejawia jakiegoś wielkiego zainteresowania malowaniem. Po mamusi pewnie, bo ja i prace plastyczne to dwie przeciwne rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakby co świecowe kredki najlepiej zmywają chusteczki nawliżane do pupy;-) Ja na razie udostępniłam Małej zwykłe kredki ołówkowe, boję się świecowych jak diabeł święconej wody;-) Pewnie,że radocha ogromna;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm kredki :) Kredki są mniej ciekawe, niż np mazak! albo długopis! Tak to widzi mój półtoraroczny syn ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny widok:)
    Irek zaczynał malowanie z flamastrami. Takimi zmywalnymi - schodzą z ubranek, ścian itp.
    Potem były kredki. Uwielbia rysowanie.
    Jerzyk też maluje, ale kredki woli jeść;)
    Mazaki, długopis, ołówek...też są fajne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kredki to pikuś nie kupuj farb :)
    ale tak poważnie ja pozwalam dziecku na takie rozwijanie siebie

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem Ci, że moje najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa, to chwile, gdy dostawałam kredki/flamastry i mogłam malować.. Nie zawsze na kartce. ;) Czasem na drewnianej framudze okna. ;) Super, że Gabi zaczyna w tak młodym wieku!! To prosta, ale jakże kreatywna zabawka! Na pewno dużo wniesie do rozwoju Gabrysi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że zaczyna ją interesować rysowanie! Powodzenia w malowaniu ścian ;) Ja mam nadzieję, że Fi będzie grzeczny po mnie - ja nigdy nie rysowałam po niczym innym niż kartki ;) pomijam czasy szkolne, gdzie rysowałam na ławkach, ale ołówkiem! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, ale zabawa. Ja się jeszcze powstrzymuje od kupna świecówek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kredki kredkami a zabawa zaczyna się dopiero z farbami :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja by zjadła, bo każdy pisak czy kredka trafia do jej buzi. Troche mi szkoda, bo chciałam, aby miała fajną zabawę, ale to chyba nie na moje nerwy...

    OdpowiedzUsuń
  13. Gabryś tomwiele by nie myślał... Zjadliwy odrazu :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ona jest przecudna! :-) u nas podczas malowania świecówkami też się dostało i panelom i ścianie, ale jest latem do malowania, więc nie rozpaczałam ;-) i co najważniejsze- kredki już w buzi nie lądują! :-D

    OdpowiedzUsuń